KONTAKT

uzdrawianie.silami.natury@gmail.com

kontakt@uzdrawianie-silami-natury.pl

SESJE INDYWIDUALNE

online

KLIKNIJ po więcej informacji

Uzdrawianie siłami natury

Agnieszka Pareto

Lista kategorii tematycznych

Lista artykułów

07 sierpnia 2021

Powrót na górę strony

Odkryłam, iż aby osiągnąć stan pożądany, którego nie potrafi się uzyskać, potrzeba poszukać "profesjonalistów tego stanu" - tych, którzy ten stan osiągnęli - i zbadać w jaki sposób im się to udaje. Może - wprowadzając podobne zasady do własnego życia, uda się też tak mieć jak oni?

 

 

 

 

 

 

Śmieci na wejściu = śmieci na wyjściu

Wiele zjawisk wydaje nam się oczywistych i w ogóle o nich nie myślimy, kiedy wszystko układa się dobrze i harmonijnie, jesteśmy zdrowi i niczego nam nie brakuje. Kiedy jednak zdrowie nam się zaczyna sypać, frustracja i zniechęcenie staje się stanem codziennym, nie potrafimy z nikim nawiązać porozumienia, a nasze życie to pasmo rutyny i znienawidzonych obowiązków, zaczynamy wykonywać masę nerwowych ruchów i próbować wychodzić z tego stanu znanymi i dostępnymi środkami. Jeśli jednak znane i dostępne środki prowadzą do nędznych skutków - próbujemy siłowych rozwiązań, które pożądany rezultat jeszcze bardziej od nas oddalają oraz pogłębiają stan zapaści.

 

Jednak - jak już ponoć Albert Einstein kiedyś powiedział, szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów...

 

Gdzie tkwi błąd?

No dobrze, ale co zmienić, żeby wyjść z tego zaklętego kręgu? Na czym polega błąd w myśleniu, który uniemożliwia osiągnięcie tego, czego tak bardzo pragniemy - zdrowia, szczęścia, radości, bogactwa?

 

Przyszło mi kiedyś na myśl, że aby nauczyć się określonego rzemiosła, poszłabym się szkolić do kogoś, kto w tej dziedzinie jest kompetentny, jest mistrzem, jest profesjonalistą. Owoce jego pracy świadczą o nim. Osiągnął stan, w którym cokolwiek tworzy, ma to cechy doskonałości. I tam bym szukała inspiracji.

 

Profesjonaliści zdrowia i równowagi

To dało mi napęd do poszukiwań. Nie szukałam nikogo, kto jest doskonały w zakresie "dzieł" materialnych, namacalnych, ale jest mistrzem w stanie zdrowia i profesjonalistą umiejętności życiowych - w tym zarówno zdrowia fizycznego jak i psychicznego - oraz równowagi. Szukałam wśród lekarzy wszelkiej medycyny, "oświeconych" mnichów, nauczycieli duchowych, plemion żyjących z dala od cywilizacji, mieszkańców Okinawy (znanych z długowieczności) - słowem: przeszukałam wiele źródeł i ciągle nie mogłam znaleźć tego, o co mi chodziło. To, co znajdowałam, wciąż nie dawało mi satysfakcji. Bo też nie w pełni zdawałam sobie precyzyjnie sprawę z tego, jakich cech owych "profesjonalistów" tak do końca szukam, które mi wewnętrznie najbardziej imponują i ze mną rezonują i to nie była ani długowieczność, ani ich określona dieta, ani wyznawany rodzaj filozofii, religii czy zbioru zasad moralnych, życie w cywilizacji czy dzikiej naturze. Dopiero jak znalazłam - do mojej świadomości dotarło jaki jeszcze element był mi w tym wszystkim niezbędny i który od zawsze wzbudzał mój podziw - spektakularny efekt jakości przy jednoczesnej łatwości, wdzięku, lekkości, elemencie zabawy i radości. I nade wszystko - niewinna minimalistyczna prostota i zwyczajność w najlepszym tego słowa znaczeniu.

 

Okazało się, iż wcale nie potrzeba było aż tak daleko szukać. Swoich mistrzów znalazłam niedaleko w sumie. Tyle, że nie w świecie ludzi, a zwierząt, a konkretnie w osobach... domowych kotów.

 

Muszę przyznać, że kiedyś ich nie lubiłam - uważałam je za egoistyczne istoty, ale mój osąd wynikał z moich przekonań, które kazały mi patrzeć na nie przez takie "okulary".

 

Dziś nie pałam do nich wielką sympatią, ale szanuję z daleka i podziwiam jako mistrzów zdrowia i wszelkiej równowagi - również tej dosłownej - które przychodzą im z lekkością i wdziękiem, ale nie za darmo - za cenę życia w zgodzie z pewnymi zasadami, których ten stan jest efektem. Mimo lat udomowiania, koty nigdy do końca nie dały się "udomowić", czyli mówiąc wprost - "odrzeć" z naturalnego instynktu, który je chroni przez krzywdą będącą często składnikiem tego "pakietu". 

 

Mistrzowski przepis na zdrowie i równowagę

Dzięki kotom i ich obserwacji udało mi się zdobyć nieco wiedzy o tym, co wpływa na ładny wygląd, zdrowie, dobrą kondycję, radość i wszelki dostatek. Widzę, iż te zasady mają zastosowanie wszędzie, gdzie mamy do czynienia z żywymi istotami. Najogólniej można zbiór tych zasad nazwać - byciem sobą. Zasadniczo żyje według tego zbioru cały świat dzikich zwierząt. To one tak naprawdę wiedzą jak żyć, jak chorować i jak z chorób wychodzić, jak umierać, jak dawać i jak brać, jak być pod opieką i jak samemu dbać o siebie, jak być jednostką niezależną i stadną jednocześnie, jak wychowywać dzieci do dorosłego życia nie czyniąc z nich niewolników, jak korzystać z dostępnych zasobów dla własnego dobra, ale nie przeciwko dobru innych. 

 

Zamiast szukać nie wiedzieć jak daleko, dobrze było się na chwilę zatrzymać i dać zaskoczyć widokiem mistrzów w akcji - balansujących na wąskim płocie, wygrzewających się w słonecznej plamie na asfalcie, pląsających wesoło z suchym liściem tańczącym na wietrze, przyczajonych w trawie i gotowych do skoku, zakopujących bardzo starannie swoje nieczystości. Koty będące naturalnym źródłem darmowej mądrości znalazłam dosłownie na wyciągnięcie ręki. Tylko brać i korzystać.

 

Na przestrzeni lat poświęconych na obserwację stwierdzam, iż osobiście nie spotkałam jeszcze kota, który by (w przeciwieństwie do wielu ludzi):

 

  1. robił coś, co ktoś mu narzuci - zamiast według własnego widzimisię i we własnym rytmie i tempie,

  2. robił coś, kiedy nie ma ochoty i na co nie ma ochoty i czego nie lubi po to, żeby zadowolić innych,

  3. robił cokolwiek i nie odpoczywał, kiedy jest zmęczony,

  4. robił cokolwiek, gdyż "powinien", "trzeba" i "się tak robi", a nie robiąc nic - czuł sie winny (albo tak dobrze się maskują te kociska),

  5. jadł więcej niż potrzebuje,

  6. jadł z innego powodu niż głód,

  7. jadł coś nieświeżego jeśli ma wybór,

  8. był całkowicie zależny od kogoś innego, zatracając umiejętność zadbania o siebie,

  9. potrzebował coś nieustannie robić, kiedy nie ma ochoty nic robić,

  10. nudził się, kiedy cały dzień "nie ma nic do roboty",

  11. był miły, kiedy ktoś go drażni,

  12. przebywał w towarzystwie kogoś, kogo nie lubi,

  13. udawał, że go coś interesuje, żeby na kimś zrobić wrażenie,

  14. pracował i nie leżał zwinięty w kłębek, kiedy jest chory,

  15. wstydził się swoich zachowań,

  16. atakował innych dla zabawy,

  17. udawał, że czegoś nie chce, kiedy chce i wstydził się tego domagać, bo "nie wypada" i "co inni o nim pomyślą" (chociaż może tak myślało kocisko jedno z drugim, ale ja nie umiałam tego rozpoznać),

  18. nie ćwiczył codziennie swojej sprawności fizycznej, zręczności, elastyczności ciała i równowagi,

  19. nie miał ochoty bawić się zwiniętą kulką papieru, piórkiem czy plamką światła na podłodze, bez względu na jego wiek,

  20. nie ciekawił się drobnymi rzeczami, nie obserwował ich z zainteresowaniem, nie obwąchiwał i nie przyglądał im się codziennie od nowa,

  21. dawał coś komuś, jeśli sam nie ma dla siebie,

  22. robił kilka rzeczy na raz, na przykład jadł i w tym czasie sie bawił,

  23. nie potrzebował samotności i odosobnienia od czasu do czasu,

  24. zabiegał o czyjekolwiek względy udając kogoś innego niż jest.

 

Tą listę mogłabym ciągnąć jeszcze długo, ale myślę, że już ta w zupełności wystarczy. Obserwując koty zauważyłam w jakich obszarach my - ludzie, wyposażeni we wspaniały ludzki umysł moglibyśmy zaczerpnąć z tej skarbnicy wiedzy, jaką jest natura.

 

W swojej istocie kot wydaje się cenić siebie samego i swój czas. Skupia się na tym, co jest tu i teraz. Daje, kiedy sam jest zaspokojony, chodzi swoimi ścieżkami, przychodzi i odchodzi, kiedy chce. Wiedzie proste, nieskomplikowane życie, w którym jest wiele zadowolenia i radości. Jest jak partner człowieka, a nie jego niewolnik. Właściciele kotów pewnie nigdy do końca nie są pewni czy tak naprawdę swoje koty "posiadają". Trudno jest posiadać kogoś, kto doskonale mógłby sobie poradzić i żyć bez nas. 

 

Niektórzy nazywają je mistrzami zen - za ich stoicki spokój, uważność i ... nieprzewidywalność. Żyją chwilą i nie martwią się na zapas, bo są zawsze gotowe brać to co jest, a jeśli nie ma nic - bez pretensji i narzekania same potrafią o siebie zadbać, nie oglądając się na nikogo, nigdy nie tracąc instynktu i nie wyrzekając sie wolności na rzecz wygody i przyzwyczajenia. 

 

Szukać podobnego źródła mądrości w sobie

Koty, jakby mając we krwi mądrość zawartą w słowach Buddy "Bądźcie sami dla siebie lampą", zdają się nie podążać ślepo za żadnym autorytetem poza swoim własnym.

 

Życzyłabym wszystkim mieszkańcom naszej pięknej planety podobnego podejścia, a w krótkim czasie pozbylibyśmy się z niej większości dręczących nas - ludzkość - problemów. 

 

Wiwat koty!

 

P.S.

Jedna z moich babć miała kotkę, która była kimś w rodzaju domowej jasnowidzki. Kiedy Micia "myła się" w określony sposób - wiadomo było, że należy się spodziewać gości. I jej "przewidywania" były trafne. Zawsze po takiej toalecie ktoś się w domu babci zjawiał, nawet jeśli nie był zaproszony.

 

Może i my mamy dostęp do tego typu informacji, zapisany gdzieś w naszym instynkcie? Nie zaszkodzi wziąć tego pod uwagę, a może nawet... poszukać?

 

P.P.S.

Może jednak trochę przesadziłam z tym nielubieniem kotów w przeszłości - biję się w piersi - wszakże jedną z moich ulubionych książek dzieciństwa była powieść "Ryży Placek i portowa kompania" oraz jej kontynuacja - "Ryży Placek i trzynastu zbójców" Jana Tettera. Rzecz o... kotach właśnie. No cóż - klasyczne wyparcie ;).

Brać przykład z mistrzów

Starość to nie nieuchronność. Wiek to nieuchronność, a ten nie niesie z sobą negatywu, chyba. Negatyw jest w naszym umyśle, a ten można zakwestionować

NOWY ARTYKUŁ NA BLOGU
KLIKNIJ

Zawsze  dostajesz to czego pragniesz