Powrót na górę strony

O MOIM SPOSOBIE LECZENIA:

3 bazowe założenia USN

Skąd się w ogóle wziął ten pomysł?

Przełom w myśleniu i wielki początek

Największe wyzwania

DIETA


Wycofuję się do wnętrza samej siebie i ODCZUWAM to co się dzieje. Aż emocje i odczucia w ciele  samoistnie się wyczerpią i znikną.

Jeśli mam ochotę płakać, pozwalam łzom płynąć tak długo aż obeschną.

Zaczęłam przyjmować wszystkie objawy chorobowe jako coś, na co chcę pozwalać, żeby się w pełni - jak to objawy - objawiło w ciele, bez cenzury czy coś jest dobre czy złe.

Innymi słowy… jak zaczyna się z mojego nosa lać woda i nos puchnie, a zatoki mrowią, to nie tłumię objawów tylko dlatego, że są nieprzyjemne, ale pozwalam, żeby ciało je w pełni odczuło, czekając spokojnie aż ten stan minie, reagując na to absolutnie minimalnie, np. wydmuchiwaniem nosa. Jedyny rodzaj działania na rzecz komfortu w tym czasie, to  - na przykład poszukanie sobie wygodnej pozycji, bez jakiejkolwiek próby stłumienia objawów.

W tym czasie przyglądam się sobie “od wewnątrz” - zauważam emocje, jakie czasem tym objawom towarzyszą - złość, bezsilność, bezradność, smutek… i mimo, że mam ochotę w tym czasie komuś coś powiedzieć albo zrobić, jakoś pod wpływem tych emocji zareagować, NIE MÓWIĘ ANI NIE ROBIĘ NIC. Nie wchodzę w reakcję z nikim w czasie trwania takich emocji ani nie pozwalam na odwracanie uwagi od ich odczuwania w sobie do czasu aż zanikną.

PO DRUGIE - PRZYZWOLIŁAM NA DZIAŁANIE SIŁ NATURY, PRZYJMUJĄC ROLĘ ICH POMOCNIKA, A NIE ZARZĄDCY

Proszę o dokładne zrozumienie - o odstawieniu leków zdecydowałam w moim konkretnym przypadku. Inne osoby, to inne sytuacje i inne decyzje. To nie jest opis "metody" uniwersalnej dla wszystkich. To jest opis mojej konkretnej sytuacji, która może nie mieć zastosowania do nikogo innego poza mną. Udostępniam go wyłącznie dla poszerzenia perspektywy odbiorców o taki jak mój przypadek. Każdy może z niego skorzystać wedle własnej oceny. Kopiowanie go jednak i wyrywanie z kontekstu, bez wnikliwej analizy własnej sytuacji, może nie być dobrym pomysłem i stanowić zagrożenie dla zdrowia. 
!!! WAŻNA INFORMACJA !!!

Odstawiłam wszystkie leki, łącznie z najłagodniejszymi, pozornie niewinnymi kroplami do nosa.

PO PIERWSZE - PRZESTAŁAM DZIAŁAĆ W DOTYCHCZASOWY SPOSÓB

O tym jak zezwoliłam siłom natury działać

Co konkretnie zrobiłam, żeby moje zatoki zaczęły zdrowieć

Uzdrawianie siłami natury
Agnieszka Matysiak 
W ciągu wielu lat  spędziłam liczne godziny na staniu w kolejkach do rejestracji, tygodnie na czekaniu na wizytę u lekarza i znów kolejne godziny na czekanie  już pod samym gabinetem lekarskim. Wydałam spore kwoty na leki , z towarzyszącą temu świadomością, iż muszę ich używać do końca życia, żeby moja choroba nie wróciła… W moim przypadku nie musi już tak być.
Nie udostępniam mojego dziennika na stronie, ale zainteresowanym osobom, na życzenie, mogę go przesłać w formie pliku pdf - nieodpłatnie, zaktualizowanego na dzień wysłania.
Agnieszka Matysiak 
Uzdrawianie siłami natury

MOJE INSPIRACJE

Symbolika chorób zatok

Korzyści uzdrawiania siłami natury

Największe wyzwania w uzdrawianiu

Jak konkretnie zaczęłam?

3 bazowe założenia USN

Poprawa jakości życia w wyniku naturalnego leczenia polipów na zatokach

KONTAKT

uzdrawianie.silami.natury@gmail.com

kontakt@uzdrawianie-silami-natury.pl

ENGLISH VERSION