KONTAKT

uzdrawianie.silami.natury@gmail.com

kontakt@uzdrawianie-silami-natury.pl

SESJE INDYWIDUALNE

online

KLIKNIJ po więcej informacji

Uzdrawianie siłami natury

Agnieszka Pareto

Lista kategorii tematycznych

Lista artykułów

25 lutego 2022

Powrót na górę strony

Historia lubi się powtarzać, kiedy się z niej nie uczymy. Putin groził i swoją groźbę wykonał, a świat się dziwi, bo liczył na to, że nie wprowadzi jej w czyn? Wcześniej był Hitler, który też groził i też swoją groźbę zrealizował w praktyce. Byli też inni. Jak więc widać, ten typ ludzi obiecuje i wykonuje, skoro więc nie podoba nam się to co obiecują, dlaczego pozwalamy im ich obietnice realizować?

 

 

 

 

 

 

 

Przemoc na wysokim szczeblu nie podlega prawu

Od zawsze było mi wiadome, że jeśli publicznie, albo nawet nie, będę grozić na przykład sąsiadowi, że spalę jego dom, zabiorę jego własność, a nawet będę wręcz twierdzić, że jego własność tak naprawdę jest moja i wkrótce się o nią upomnę, sąsiad ma prawo się obronić, a ja za moje działania zostanę ukarana i dostanę zakaz zbliżania sie do sąsiada albo nawet zostanę osadzona w więzieniu (nie chodzi tu o prawną ścisłość, lecz pewną zasadę).

 

Jak to jest, że kiedy dzieje się to na znacznie wyższym szczeblu i od lat czyjeś państwo dostaje regularne pogróżki tego typu, ale o znacznie poważniejszym zasięgu, bo dotyczącym całego narodu, od głowy innego państwa, czyn takiej osoby jest kwalifikowany inaczej - jako normalna rzecz - osoba nie jest natychmiast, już po pierwszej pogróżce, odsuwana od stanowiska, nie ponosi odpowiedzialności karnej i nie dzieje się w sprawie takiej osoby nic? Jej działania nie są oficjalnie nazywane przemocą (czyli tym czym są), ale eufemistycznie - polityką i pozwala jej się kontynuować jej przestępczą działalność w sposób niczym nieograniczony. O co kaman? Co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie?


Kpiny w żywe oczy

Czyli reasumując: osoba publicznie zapowiada swoje zaborcze i roszczeniowe działania wobec wolnego i suwerennego kraju - i nic. Zero adekwatnej reakcji na to, co wśród zwykłych obywateli nazywa sie przemocą i ściga prawem. Przede wszystkim zaś - nazywa po imieniu, gdyż samo wypowiadanie takich gróźb jest - i słusznie - za przemoc uważane. Nawet nie musi dochodzić do ich realizacji. Gdy chodzi zaś o prezydenta Rosji - komentuje się szeroko jego przemocowe wystąpienia w mediach z oburzeniem i - nic. Piastuje on nadal swoje stanowisko i uprawia swoją "politykę" w nieskrępowany sposób - i nic. Ludzie suwerennego, wolnego kraju żyją od lat w strachu i obawie o swoje życie "tylko" dlatego, iż wobec osoby, która im grozi i która ma do dyspozycji broń mającą moc zmieść planetę w kilka minut, nikt nie wykonuje prawa stosownie do wagi jej kryminalnych czynów.

 

O co kaman? Czy chodzi o to, że nikt nie widzi tu przemocy czy widząc - ignoruje z jakichś przyczyn? Czy to naiwność z mojej strony, iż uważam, że powinno być na przestępczego polityka prawo i policja, która w wypadku stwierdzenia przestępstwa przychodzi, zakładka kajdanki i wyprowadza, pozbawiając delikwenta praw do wykonywania zawodu?

 

Strach przed groźnym ojcem paraliżujący racjonalne myślenie

Dlaczego zatem tak nie jest? Czy to nie jest proste jak dwa dodać dwa równa się cztery? A może sprawa jest bardziej skomplikowana? Może Putin "ma" prawo grozić i pozostawać bezkarnym, bo wszyscy działamy ciągle w starym systemie mentalnym, gdzie wszechmocny ojciec wzbudza lęk i kiedy dopuszcza się "codziennej" przemocy - z tegoż lęku i z przyzwyczajenia do niego nie reagujemy, natomiast zauważamy ją dopiero, gdy już "walnie z grubej rury" i wtedy nazywamy to zjawisko wojną i zaczynamy się ojcu odszczekiwać jak zbuntowany nastolatek w chęci odwetu za te wszystkie "klapsy", które nam wymierzył, kiedy byliśmy mali. Aby jednak na odszczekiwaniu się nie skończyło i aby faktycznie pokazać, że jesteśmy dorośli, nie możemy skończyć tak jak ojciec - stosując jego siłowe metody bazujące na emocjach.

 

Wojna toczyła się od lat, teraz tylko STAŁA SIĘ WIDOCZNA. Możemy dzięki temu zobaczyć jakie błędy popełniliśmy czując się bezradnie i nie robiąc właściwych kroków ZANIM do wojny doszło, licząc naiwnie, że czołg Putina - pomimo obietnic z jego strony, nie zacznie prosto na nas jechać i strzelać. Zaczął jechać, strzelać i z obiecaną konsekwencją upominać sie o to co uważa, że mu się należy. Dlaczego może to robic bezkarnie? Gdyż pod drugiej stronie nie napotyka przeszkody w postaci równej mu siły. A dlaczego nie ma równej siły po drugiej stronie? Bo druga strona oddała ją kiedyś za rosyjską obietnicę wsparcia i obrony. To tak jakby liczyć, że jeśli skorpion obieca, że nie ukąsi, to nie ukąsi. Ale to jest natura skorpiona i nawet nie ma co sie złościć na Rosję, że ukąsiła. To jest jej natura. Pytanie tylko skąd ta naiwność, że tego nie zrobi, która prowadzi do wyzucia się z własnej siły obronnej i wystawienia na ukąszenia jadowitego sąsiada.

 

Czy Putin jest nieinteligentny pomimo wszystkich swoich wad? Czy napadłby na kraj dysponujący mocą rażenia równą przynajmniej tej, którą dysponuje on sam?

 

Rakiety kontra oburzenie i restrykcje

Kiedy Rosja napada na Ukrainę, umierają pierwsze osoby, ludzie są pozbawiani dachu nad głową i dokonuje się na nich przemocy pod każdym możliwym względem i to nie jest nic zaskakującego, gdyż prezydent Rosji był uprzejmy uprzedzać o tym już dawno temu, nagle robi się szum. Głowy państw postanawiają odciąć Rosję od źródeł finansowania i nakładają na nią różne embarga i restrykcje... a rakiety lecą na kolejne miasta, giną kolejni ludzie, rosyjska ekspansja przybiera na intensywności, Putin wciska kolejne guziki, wydaje kolejne rozkazy i - nic.

 

Oburzone głowy państw grzmią ze swoich białych domów, niebieskich domów, okrągłych domów oraz wszelkiej maści innych domów. Grożą, tupią,  nakazują, ostrzegają, że jak nie..., to... Putin wysyła kolejne wojska. I - nic.

 

Wykorzystać impet Putina do tego, aby sam się przewrócił

Aby położyć kres tej wojnie, skoro musiało już do niej dojść przez wcześniejszą naiwność i nieroztropność, potrzebna jest odwaga - i owszem - wspaniała to rzecz, ale oprócz niej, jeśli nie dysponuje się siłą równą lub przewyższającą siły agresora, niezbędny jest spryt Dawida, który stanął do walki z silniejszym od niego Goliatem i ją wygrał.

 

Skoro oddało się swoją moc, to nie pozostaje nic innego jak użyć mocy agresora, aby ten potknął się o własne nogi.

 

Tylko jak do tego doprowadzić, kiedy Rosja każdego dnia wdziera się na teren Ukrainy coraz głębiej, a za chwilę jej zaostrzający się w miarę jedzenia apetyt może ją skłonić do sięgnięcia po więcej? Jak ją zatrzymać nie mając jej siły i z wolna tracąc własne, nawet jeśli napędzane wspaniałą odwagą wspaniałych ludzi?

 

Co jest rzeczywistą siłą Rosji i jak tę siłę obrócić przeciwko niej?

 

Ludzie i ich wiara - najpotężniejszą z broni

Putin jest silny nie sam z siebie, ale dlatego, że "jego" ludzie wierzą, że dzięki niemu dostają coś dla nich bardzo ważnego, czego potrzebują, i dlatego go wspierają - głównie z racji swojej ignorancji i nieuświadomionego strachu, ale tak właśnie działa wiara - bazując na fałszywych przekonaniach i emocjach, każąc nam nie widzieć oczywistych dla innych ludzi zjawisk. Putin sam nie byłby w stanie zrobić nic. Może działać dzięki zapatrzonym w niego ślepo ludziom. Co sprawia jednak, że tzw. ludzie Zachodu widzą w nim tyrana, despotę i krzywdziciela, a spora część rosjan - ojca narodu i zbawiciela?

 

Co jest tu prawdą o Putinie i jego wiernej trzodzie? Zapewne i jedno i drugie po trochu, niczym w symbolu tao  - tego co jest - nie ma niczego ani jednoznacznie czarnego ani jednoznacznie białego. Z obserwacji można wynieść natomiast, że siły niszczące, które w dużej mierze reprezentuje Putin i zapatrzony w niego lud są sprawniejsze niż siły budujące, reprezentowane w dużej mierze przez jego oponentów. Cywilizację buduje się przez pokolenia, a zniszczyć można w kilka minut.

 

Wyjąć dziecku karabin z rączki...

Zatem - skoro nie sam człowiek, a wiara w niego i poparcie ludzi dają mu siłę, jak można by tej wiedzy użyć świadomie, aby go tej siły pozbawić i żeby ocalić naszą cywilizację od zagłady? Jak sprawić, aby ludzie popierający Putina uwierzyli w coś przeciwnego - że pomimo tego co na zewnątrz deklaruje, w rzeczywistości działa on na ich szkodę - co zresztą jest prawdą? Gdyby nagle to zobaczyli i poczuli, czyli inaczej przekonali się o tym, w jednej chwili Putin stałby się nieszkodliwy jak żółw przewrócony na plecy, gdyż jego siła przestałaby być zasilana ich niezachwianą w niego wiarą.

 

Może powinniśmy się zabawić w strategów i próbować skusić wysokich oficerów i dygnitarzy wysokiego szczebla ze sztabu Putina, aby za cenę niższych, ale humanitarnych wyroków Trybunału Sprawiedliwości Międzynarodowej i jeszcze możliwej na tym etapie szansy na całkiem przyzwoite życie po ich odbyciu, unieszkodliwili swego patriarchę i oddali w ręce wymiaru sprawiedliwości? Wymaga to odwagi, ale to są przecież odważni ludzie. Musieliby jedynie odkryć, że walczą po wysoce nieopłacalnej stronie w tej wojnie. Może to na ich, a nie ukraińskiej odwadze, dałoby się zbudować całkiem sprawne jej zakończenie? Tylko jak do nich dotrzeć z propozycją tej promocji, która nie będzie aktualna w nieskończoność? 

 

Jakieś inne pomysły?

 

Kto pierwszy użyje sprytu Dawida i obróci siłę Goliata dla dobra i zwycięstwa obu z nich w ostatecznym rozrachunku?

 

Co pokrzywdzony chłopiec zaczął to mężczyzna może skończyć

Starość to nie nieuchronność. Wiek to nieuchronność, a ten nie niesie z sobą negatywu, chyba. Negatyw jest w naszym umyśle, a ten można zakwestionować