Jeśli jedna strona daje więcej niż druga, związek między ludźmi słabnie i z czasem wygasa

Jeśli jedna strona daje więcej niż druga, związek między ludźmi słabnie i z czasem wygasa

Zdarzyło się komuś, że na początku jego relacji, niekoniecznie romantycznej, obie strony entuzjastycznie prześcigały się w ofiarowaniu sobie czasu, uwagi i zainteresowania, a nieco później, kiedy "fajerwerk" przygasł i nasza druga strona nabrała rodzaju pewności, że jesteśmy stałym elementem jej krajobrazu, już nie poświęca nam tyle uwagi co poprzednio, chociaż z naszej strony nic się nie zmieniło? Natomiast rozświetla się i ożywia przy nawet obcej osobie, stając się rozmowna, ożywiona i wykazująca dużo zainteresowania rozmówcą, by zaraz po spotkaniu, zostając już tylko w naszym towarzystwie, wykazywać większe zainteresowanie facebookiem niż nami? Nie miał ktoś ochoty wówczas po prostu wyjść i więcej nie wrócić, żeby nie marnować swojej cennej osoby dla kogoś tak niezainteresowanego, ale na miejscu trzymała go jakaś niewidzialna siła?

 

Podejrzewam, że jest to dość częsty scenariusz wielu relacji, które zaistniały głównie dlatego, iż mieliśmy drugiej stronie coś potrzebnego do zaofiarowania i tak długo jak dawaliśmy i nie zwracaliśmy uwagi, czy płynie coś w naszą stronę, relacja funkcjonowała całkiem nieźle. Jeśli jesteśmy typem, który chętnie daje i nie oczekuje wiele w zamian, możemy znaleźć się w sytuacji, iż osoby, które chętniej biorą niż dają, będą korzystały z naszej szczodrości, nie czując potrzeby "wymiany".  Natura zaś potrzebuje przepływu i jeśli nasza strona coś oddaje i staje się w cudzysłowie "pusta", potrzebuje wypełnić się czymś, co przychodzi z drugiej strony, po czym za jakiś czas znowu oddaje, wzbogacone o nasz element, staje się znów pusta i oczekuje na kolejny przypływ. I tak, jeśli bilans wartości oddanych i przyjętych jest ogólnie dodatni, relacja rośnie i rozkwita, a obie strony są zadowolone. Jeśli po obu stronach jest mniej więcej równo - stoi na neutralnym poziomie, jeśli zaś jedna strona daje więcej niż otrzymuje w zamian, relacja ma tendencję do stopniowego zaniku. Nie chodzi o wymianę dóbr materialnych, która oczywiście może mieć cały czas miejsce, co zresztą może nas często mylić. Chodzi o coś naprawdę cennego - naszą uwagę i zainteresowanie, czyli jakość naszego bycia z drugim człowiekiem.

 

Czasem dość długo zajmuje nam zauważenie, że w naszej relacji ma miejsce nierównowaga na naszą niekorzyść. Czujemy ją w przybliżeniu jako ogólnie trudny do opisania stan, "że coś jest nie tak". Pewnie nie bylibyśmy w stanie podać dokładnie, co jest nie tak i jak jest nie tak, ale nasze wewnętrzne czujniki zazwyczaj mówią o tym jak jest, choć z zewnątrz może się wydawać nadal jak najnormalniej. Często zresztą, gdy zdarza nam się dzielić swoimi odczuciami z drugą stroną, możemy się spotykać ze zdziwieniem i zaprzeczeniem, gdyż druga strona może rzeczywiście tego nie dostrzegać tak świadomie. Rozmowy i dociekania mogą nie tylko nie przynieść poprawy sytuacji, ale wręcz zaostrzyć stan obniżonej wymiany pomiędzy stronami.

 

Czy coś da się więc tutaj zrobić? Zasadniczo pewnie nie za wiele, oprócz próby wycofania nieco swojej uwagi z relacji i skupienia jej na osobie, która z pewnością jej potrzebuje najbardziej i odpłaci za nią z wdzięcznością - na nas samych - i ofiarowania sobie wszystkiego tego, co sprawia nam radość, a co mogliśmy nieco zaniedbać, pielęgnując relację z drugą stroną. 

 

Czasami, czując zmniejszenie lub chwilowy brak tak oczywistych dotąd, że aż niezauważalnych, naszej uwagi i zainteresowania, druga strona może "obudzić się" w poczuciu odcięcia od cennego źródła życiodajnej energii, niczym jak od tlenu. Jeśli jesteśmy jej drodzy, to zreflektuje się i rozumiejąc, że dalsza nierówność mogłaby ją narazić na utratę naszej obecności w jej życiu, wyrówna niedobór ze swojej strony i przywróci równowagę w zainteresowaniu po obu stronach.

 

Bywa jednak, iż znajomość żyła siłą jedynie naszego dawania i gdy postanowiliśmy nieco obniżyć jego poziom, okazało się, że nie ma jej co zasilać po drugiej stronie, bo nie stanowimy w tej relacji dostatecznej wartości, aby druga strona ten ujemny bilans ze swojej strony wyrównała. I wtedy, jeśli nie przyjdzie nam ze strachu do głowy pomysł na reanimację "zwłok" i dalsze straty energii, zazwyczaj relacja się kończy, bo Wszechświat bardzo nie lubi marnowania energii na "nierentowne" przedsięwzięcia.

 

Dawanie, które może zaszkodzić

28 czerwca 2020
Jeśli jedna strona daje więcej niż druga, związek między ludźmi słabnie i z czasem wygasa

Powrót na górę strony

Uzdrawianie siłami natury
Agnieszka Matysiak 
W ciągu wielu lat  spędziłam liczne godziny na staniu w kolejkach do rejestracji, tygodnie na czekaniu na wizytę u lekarza i znów kolejne godziny na czekanie  już pod samym gabinetem lekarskim. Wydałam spore kwoty na leki , z towarzyszącą temu świadomością, iż muszę ich używać do końca życia, żeby moja choroba nie wróciła… W moim przypadku nie musi już tak być.
Nie udostępniam mojego dziennika na stronie, ale zainteresowanym osobom, na życzenie, mogę go przesłać w formie pliku pdf - nieodpłatnie, zaktualizowanego na dzień wysłania.
Agnieszka Matysiak 
Uzdrawianie siłami natury

MOJE INSPIRACJE

Symbolika chorób zatok

Korzyści uzdrawiania siłami natury

Największe wyzwania w uzdrawianiu

Jak konkretnie zaczęłam?

3 bazowe założenia USN

Poprawa jakości życia w wyniku naturalnego leczenia polipów na zatokach

KONTAKT

uzdrawianie.silami.natury@gmail.com

kontakt@uzdrawianie-silami-natury.pl

ENGLISH VERSION