W ciągu wielu lat  spędziłam liczne godziny na staniu w kolejkach do rejestracji, tygodnie na czekaniu na wizytę u lekarza i znów kolejne godziny na czekanie  już pod samym gabinetem lekarskim. Wydałam spore kwoty na leki, z towarzyszącą temu świadomością, iż muszę ich używać do końca życia, żeby moja choroba nie wróciła… W moim przypadku nie musi już tak być.

Uzdrawianie siłami natury

Agnieszka Pareto

KONSULTACJE INDYWIDUALNE

MOJE INSPIRACJE

KORZYŚCI uzdrawiania siłami natury

Moja metoda leczenia

Warunki konieczne do leczenia

+34 660 082 563

Poprawa jakości życia w wyniku naturalnego leczenia polipów na zatokach

KONTAKT

uzdrawianie.silami.natury@gmail.com

kontakt@uzdrawianie-silami-natury.pl

Powrót na górę strony

Co jest podstawą leczenia w ogóle

Moja metoda leczenia

Warunki konieczne do leczenia 

DIETA



O MOIM SPOSOBIE LECZENIA:



Jaka dieta służy w uzdrawianiu siłami natury?


Dla precyzji powinnam powiedzieć: co odrzuciłam całkowicie na pewien czas w wyniku wglądu, który uzyskałam w procesie wczuwania się w swoje ciało, dzięki czemu proces uzdrawiania przyspieszył znacznie.


Na kilka miesięcy zrezygnowałam z:

  1. Wszystkiego, co zawiera cukier i jakiekolwiek inne substancje słodzące, łącznie z miodem - słodyczy, napojów słodzonych itp.

  2. Soków owocowych oraz bardzo słodkich owoców.

  3. Jakichkolwiek zbóż i przetworów zbożowych - pieczywa, słodkich wypieków, makaronów i czegokolwiek, co zawiera mąkę (nawet bezglutenową) czy zboża w dowolnym stopniu przemiału (również całe ziarna).

  4. Kawy, herbaty i jakichkolwiek napojów "pobudzających".

  5. Alkoholu.

  6. Nabiału, poza jajkami kurzymi.

  7. Jakichkolwiek warzyw typu "mączystego" - ziemniaków, nasion strączkowych, kukurydzy.

  8. Konserw, kiszonek i wszystkiego, co surowe, zimne i mocno kwaśne.

  9. Jakiegokolwiek rodzaju orzechów.


Ograniczyłam znacznie ilość:

Marchwi, dyni, słodkich ziemniaków, pomidorów, gdyż doświadczyłam, iż w organizm w kiepskim stanie nie radzi sobie z nimi zbyt dobrze.  


Wszystko, co spożywałam, było ciepłe, dobrze doprawione i przeważnie duszone.


Proporcja spożywanego w ciągu dnia pokarmu sprowadzała się do proporcji dłoni:

  1. Płaska dłoń - ilość białka (jajka, mięso - w tym ryba)

  2. Zaciśnięta dłoń - ilość warzyw z "dozwolonej" w tym czasie listy.

  3. Kciuk - ilość tłuszczu użytego do przygotowania potrawy.


Życiodajne rosoły

Przy wychodzeniu ze stanu głębokiej zapaści energetycznej, jaką jest choroba, szczególnie ta o charakterze przewlekłym, wieloletnim, organizm potrzebuje łatwo przyswajalnego, lekkostrawnego, skoncentrowanego "zastrzyku" energetycznego, który da mu siły do zaprowadzania porządku. Stare powiedzenie: "dobry rosół wskrzesi umarłego" niesie w sobie prawdę o jego działaniu. W swoim leczeniu stosowałam też rosoły będące wywarem najczęściej z wołowiny czy jagnięciny, ewentualnie z indyka. Piłam 1-2 filiżanki dziennie, pomiędzy posiłkami.


Dlaczego porzuciłam kawę?

Zrezygnowałam z kawy pitej nawykowo dla pobudzenia przy zmęczeniu i senności. Mniejsza stymulacja układu nerwowego i tak zbyt pobudzonego nieodreagowanym skumulowanym stresem wspomaga "trawienie" nadmiaru tkanki na zatokach oraz wszędzie tam, gdzie się ona odłożyła na skutek blokad w przepływie energii. Zdrowy organizm sam wytwarza energię do działania bez pomocy stymulantów. Jeśli jest ospały, "zmuszanie" go kawą do działania powoduje krótki efekt za bardzo dużą cenę.

Po kilku tygodniach przerwy wróciłam do picia kawy, ale już tylko dla przyjemności - od czasu do czasu i piję ją z lubością dla jej smaku i aromatu.

Kuchnia 5 przemian

Wszystko, co gotuję, przyprawiam zgodnie z kuchnią 5 przemian. Nauczyłam się tak gotować wiele lat temu i stało się to właściwie moją drugą naturą. W praktyce oznacza to, iż potrawy komponuję i przyprawiam tak, aby było w nich reprezentowanych 5 głównych smaków - gorzki, słodki (ale nie od cukru), ostry, słony i kwaśny w zrónoważonych (czyli muszą dobrze smakować) proporcjach.

Poszczenie pozwala ciału się wyregulować i odpocząć (8/16)

Odkryłam dla siebie korzyści płynące z krótkiego "naprzemiennego" poszczenia - całkowitej rezygnacji z jedzenia czegokolwiek, jedynie picia wody. Oznacza to, iż swoją dzienną porcję jedzenia spożywałam w ciągu około 8 godzin dnia, a przez resztę doby od jedzenia się powstrzymywałam (czyli nie jadłam przez 16 godzin na dobę), przy tej diecie nie będąc zupełnie głodną. Czułam się w ich trakcie lekko, a ciało miało okazję nieco odpocząć od trawienia i skupić się na swoich wewnętrznych procesach.

Zaczęłam traktować jedzenie nie jako ukojenie i wypełniacz emocjonalnej pustki, ale jako pyszne i życiodajne "paliwo" 

Do tej pory jakość jedzenia nie była tak ważna jak jego ilość i smak - niekoniecznie wynikający z jakości. Takie jedzenie przynosiło na krótko efekt ukojenia, a w dalszej perspektywie - jeszcze większe kłopoty zdrowotne.  Po uzyskaniu wglądu zrozumiałam, że nadałam jedzeniu funkcję, której ono nie służy i służyć nie powinno. Odtąd zaczęłam je traktować jako "paliwo" i dobierać takie, które karmi mnie pod każdym względem - również estetycznym i jego spożywanie sprawia przyjemność, ale nie w zastępstwie rozwiązywania problemów i jako środek na złagodzenie stresu.




Leczenie polipów nosa, leczenie astmy, leczenie cellulitu, leczenie zaparć, leczenie nałogu palenia papierosów

Dieta w uzdrawianiu siłami natury

Uzdrawianie siłami natury

Agnieszka Pareto