Powrót na górę strony

O MOIM SPOSOBIE LECZENIA:


Warunki konieczne do leczenia 

Jak zrozumiałam co jest podstawą leczenia w ogóle

Jak powstała koncepcja tej metody leczenia

Moja metoda leczenia polipów nosa i zatok

DIETA

Uzdrawianie siłami natury to droga naturalnych instynktów żywej istoty
Trudności na drodze do zdrowych, wolnych od polipów, zatok

Fale silnych emocji

Bardzo istotnym elementem procesu uzdrawiania siłami natury jest uwalnianie z ciała zablokowanej w nim energii. Część wydostaje się za pomocą objawów fizycznych, część natomiast - psychicznych, w postaci fali emocji oraz towarzyszących im zwerbalizowanych przekonań. 

 

Częstokroć, wraz z objawami fizycznymi lub następując po nich, pojawiały się pozornie z niczym niezwiązane fale emocji - złości, bezsilności, bezradności, smutku, żalu, rozpaczy. Pomimo chęci działania pod ich wpływem i reagowania w świecie rzeczywistym, NIE MÓWIŁAM  ANI NIE ROBIŁAM NIC. Nie wchodziłam w reakcję z nikim w czasie trwania takich emocji ani nie pozwalałam na odwracanie uwagi od ich odczuwania w sobie do czasu aż zanikną.

 

Odczuwanie emocji w ciele najważniejsze

Wycofywałam się do wnętrza samej siebie i ODCZUWAŁAM to co się dzieje. Aż emocje i odczucia w ciele  samoistnie się wyczerpywały i znikały.

 

Jeśli miałam ochotę płakać, pozwalam łzom płynąć tak długo aż obeschły.

 

Przeczekanie fali emocji uwalnia zablokowaną w ciele energię

Zauważyłam, że po przeczekaniu objawu z ciała uwalnia się, do tej pory zablokowana w nim, porcja energii. Po każdej takiej wytrzymanej fali czułam się lepiej, a z ciała "schodziła" blokada, która przyczyniała się do objawów chorobowych.
 
Blokad z każdym takim "przetrzymanym" objawem jest coraz mniej, a ciało zyskuje coraz większy przepływ energii. Oznacza to w praktyce, iż objawy chorobowe stopniowo słabną i zanikają, a ciało wraca do zdrowia. 
 
To tak jakby uwolnić zatamowany nurt rzeki, która, mogąc coraz swobodniej płynąć, nabiera tempa i samoistnie się oczyszcza, zabierając ze sobą to, co w jej korycie i na jej brzegach dotąd zalegało.  
 
Znowu analogia do rzeki, nurtu, przepływu... Coś w tym jest.

 

Zwątpienie przy dłuższych okresach bez wyraźnej poprawy

Leczenie siłami natury wymaga sporej cierpliwości i wytrwałości. Niektóre etapy wydają się krokiem do tyłu, ale w istocie są czasem, kiedy faza uzdrawiania ma miejsce, ale przebiega według logiki organizmu, a nie logiki akademickiej. Znając już jednak ten proces, wiem, że uzdrawianie odbywa się cały czas niezmiennie i niektóre etapy pozornie wyglądają na regres. Trzeba je, podobnie jak inne, przeczekać.
 
Wyzwaniem w czasie długotrwałego bólu oraz trudności w oddychaniu było czyhanie na tej drodze wielu pokus, żeby skorzystać ze starej, dobrej, wypróbowanej metody przyniesienia sobie ulgi i żeby “się już więcej nie męczyć”. Tak zresztą kilkakrotnie zrobiłam, ale przyszło mi za to zapłacić cenę dość wysoką i zniechęciło do korzystania z ulgi tego typu.
 

Ataki astmy

Najtrudniejsze były te pierwsze razy, kiedy nie wiedziałam jak to będzie wyglądało i czy sobie poradzę bez leków. Nie miałam odniesienia czy będę się dusić godziny, dni czy tygodnie i czy to wszystko wytrzymam. Rodziło to strach i jeszcze bardziej mnie spinało i utrudniało i tak utrudnione oddychanie. Przekonałam się jednak, że najdłuższy atak trwał w największym nasileniu może kilka godzin, ale nie było takich aż tak wiele. Większość, jeśli tylko udało mi się opanować strach i zmusić do spokojnego oddychania, przynosiła ulgę po godzinie, nawet szybciej, a suchy, duszący kaszel zamieniał się w wilgotny i pozwalał odkrztuszać wydzielinę i oczyszczać drogi oddechowe.

 

Patrząc z perspektywy, organizm uczył się z każdego ataku coraz szybciej i łatwiej wychodzić. Nie czuję już przed nimi strachu, jestem bardziej rozluźniona, co zapewnia większą łatwość i swobodę, a też i same fale duszności są coraz słabsze.

 

Bóle głowy typu migrenowego

Jednym z największych wyzwań były silne bóle głowy, które zmuszały mnie do ogromnej koncentracji. Udało mi się je przetrwać i przekonać się jak bardzo było korzystne nie brać na nie leków. Dowiedziałam się dzięki własnemu doświadczeniu, że ból związany jest z jakąś blokadą w przepływie energii i gdy udawało mi się tak rozluźnić ciało, żeby mógł przez to miejsce "przejść", zamieniał się w ciepło, a po jakimś czasie znikał, a ja od tego momentu zauważałam poprawę stanu zdrowia i większy poziom energii w całym ciele. Wiedząc o bólu to, co wiem teraz - jak bardzo jest cenny, choć nieprzyjemny, nigdy bym się już nie zdecydowała na tabletkę od bólu głowy.

 

Zatkany nos przez wiele dni i nocy bez przerwy

Kiedy odstawiłam leki, mój nos zatkał się kompletnie i całkowicie. Nie byłam w stanie ani przez niego wciągnąć ani wypuścić powietrza. Pierwsza taka możliwość zaczęła się pojawiać po kilku tygodniach. Były to krótkie chwile w ciągu dnia. Z czasem chwile zaczęły się wydłużać do godzin.

 

Noce były straszne

Pierwsze noce były trudne do zniesienia. Budziłam się wielokrotnie z doszczętnie suchym wnętrzem ust i uczuciem w nosie jakby utkwiła mi w nim piłka do tenisa. Uczucie rozpychania wewnątrz zatok, a jednocześnie kapiąca z nich słona woda i całkowita niemożność wydmuchania zawartości nosa wprawiały mnie w poczucie beznadziejnej rozpaczy. Miałam kłopoty z oddychaniem. 

 

Z czasem przyzwyczaiłam się do spania z otwartymi ustami i całkiem dobrego wypoczynku.

 

Zerwana tama na rzece

Po odstawieniu leków zaczęło się dziać w moim organizmie coś, co mogłabym przyrównać do zerwanej tamy na rzece. To, co było na siłę do tej pory powstrzymywane miesiącami, zaczęło się pchać do moich zatok i całej głowy w jednym momencie. Czułam się bardzo źle, ale rozumiałam, że muszę na to pozwolić i jedyne co mogę zrobić, to jak najwięcej leżeć z zamkniętymi oczami, bo to przynosiło mi największą ulgę. Błona śluzowa nosa i zatok spuchły, a spomiędzy opuchniętych tkanek lała się słona woda. Zbierało mi się często na kichanie i łaskotało w nosie, co mnie doprowadzało do szału.

 

Jak wytrzymać ten proces i zgarnąć główną nagrodę

Jak wyglądało moje leczenie i co było najtrudniejsze

Uzdrawianie siłami natury

Agnieszka Matysiak

W ciągu wielu lat  spędziłam liczne godziny na staniu w kolejkach do rejestracji, tygodnie na czekaniu na wizytę u lekarza i znów kolejne godziny na czekanie  już pod samym gabinetem lekarskim. Wydałam spore kwoty na leki, z towarzyszącą temu świadomością, iż muszę ich używać do końca życia, żeby moja choroba nie wróciła… W moim przypadku nie musi już tak być.

Uzdrawianie siłami natury

Agnieszka Matysiak

MOJE INSPIRACJE

Symbolika polipów nosa i chorób zatok

KORZYŚCI uzdrawiania siłami natury

Jak wyglądało moje leczenie i co było najtrudniejsze

MOJA METODA LECZENIA

Warunki konieczne do leczenia

Poprawa jakości życia w wyniku naturalnego leczenia polipów na zatokach

KONTAKT

uzdrawianie.silami.natury@gmail.com

kontakt@uzdrawianie-silami-natury.pl

ENGLISH VERSION