Powrót do listy artykułów

Zabiera nam energię tak naprawdę łamanie prawa sprawiedliwości w nas samych.

Sporo w różnych miejscach można przeczytać o zjawisku występowania tzw. wampirów energetycznych - osób, które wysysają, czyli kradną energię. Wiemy o tym, bo po każdym spotkaniu z takimi osobami czujemy się zmęczeni i psychicznie wyczerpani.

 

 

 

 

 

Czy rzeczywiście jednak to te osoby nam tą energię podkradają czy też nasza energia ginie nam w inny sposób?

Okazuje się, iż tzw. wampirowi dajemy to, czego on od nas chce, sami, nie zdając sobie z tego sprawy, ponieważ pewne jego zachowania wywołują w nas odruch dawania, nie do końca zgodny z naszą wolą. Dajemy, nie chcąc tego wcale, co wywołuje w nas wewnętrzny konflikt - pogwałcenie naszego poczucia sprawiedliwości, w którego wyniku następuje spadek poziomu energii.

 

I to jest tak naprawdę to, co kradnie nam energię.
Nie osoba “wampira”.

 

Czujemy się tak jakby ktoś nas bardzo niesprawiedliwie potraktował i dzieje się tak w rzeczywistości, ale autorami tych aktów przemocy jesteśmy w stosunku do siebie my sami. Dokonujemy ich na sobie w myśl przekonań, które mamy zakodowane na temat obowiązku dawania, i braku wewnętrznej jasności czy jesteśmy w porządku, kiedy dawać nie mamy ochoty. 

 

Dlaczego nie mamy tej jasności?

 

Jeśli mieliśmy to szczęście i wychowaliśmy się w środowisku, w którym od najmłodszych lat szanowano nasze poczucie własności i pozwalano nam o niej decydować samodzielnie, gdzie liczono się z naszym zdaniem, zaspokajano nasze ważne potrzeby, a osoby, które były dla nas autorytetami, odnosiły się do nas z szacunkiem - nie powinniśmy mieć problemu z tą jasnością, a więc i z “wampirami” wcale. Ta sytuacja jest jednak sytuacją idealną i rzadko, a może nigdy w takim stopniu nie występuje w rzeczywistości, a nasi opiekunowie oraz inni dorośli zazwyczaj mieli swój bagaż uwarunkowań z własnego dzieciństwa i nawet jeśli nie mieli zamiaru nas skrzywdzić, w najlepszej wierze przekazali nam sporo z jego ciężaru. Między innymi wpojono nam, iż jeśli ktoś o coś nas “prosi” - powinniśmy mu to dać, “bo trzeba się dzielić”, więc jeśli odmówimy, zostaniemy nazwani samolubami i zawstydzeni, pozbawieni uwagi i miłości opiekunów, postawieni do przysłowiowego kąta itp. Jeśli sytuacja miała miejsce wielokrotnie w przeszłości, wytworzyła w nas odruch dawania wbrew sobie, żeby nie doświadczać poczucia wstydu i upokorzenia (czucia się jak osoba nazwana “samolubem”), lub czucia się winnym, jeśli zdarza nam się odmawiać. Nasze wrodzone poczucie sprawiedliwości jednak “wie”, że to nie jest w porządku i za każdym razem, kiedy w myśl starej zasady postępujemy - dając wbrew swojej woli - czujemy się wyssani z energii.

 

Umysł dziecka nie do końca potrafi sobie poradzić z tą sytuacją, gdyż wyżej niż siebie, stawia autorytet opiekujących się nim dorosłych i nawet jeśli uważa coś za niesprawiedliwe (a ma bardzo zdrowe poczucie sprawiedliwości, wrodzone u każdej żywej istoty), gotowe jest swój wewnętrzny dyskomfort, gdy musiało coś oddać na “prośbę” dorosłego wbrew swojej woli, przypisać temu, że coś jest nie tak z nim, a nie z decyzją dorosłego. I nigdy tej nieprawdy nie zakwestionowało. Uwierzyło i aż do dorosłości żyło, przekonane, że tak powinno być. Jednak poczucie sprawiedliwości “odnotowuje” w nas każdy akt jego pogwałcenia, sygnalizując to obniżeniem poziomu energii i gorszym samopoczuciem. I choć możemy nie mieć o tym procesie świadomego pojęcia, nie zmienia to faktu istnienia i funkcjonowania tego “mrocznego” podziemia.

 

Dorastamy i już nie jesteśmy dziećmi, ale jeśli nie mieliśmy okazji zweryfikować tego, w co kiedyś uwierzyliśmy, będziemy nadal reagować dawaniem wbrew sobie, żeby nie czuć się samolubnie, gdy ktoś się czegoś od nas domaga, gdy zaś odmówimy czyjejś prośbie - właśnie się tak czuć, jak również - winnym “przykrości”, którą wyrządziliśmy. A naruszone poczucie sprawiedliwości i wewnętrzny konflikt, będący wynikiem decyzji w myśl niezakwestionowanego przekonania, pozbawi nas kolejny raz energii.

 

W jaki sposób sami tracimy energię? Jak to się dzieje?

 

W sytuacjach, które przyciągamy w swoje życie, spotykają się dwa toksyczne schematy - schemat brania u “wampira” i schemat wymuszonego dawania  - u nas.

 

Ma to silny związek z mechanizmem dawania i brania z naszej przeszłości, gdyż podobne wzorce postępowania osób o charakterystyce “wampirów energetycznych” mamy zapisane z dzieciństwa. Przypominają do złudzenia zachowania naszych ukochanych opiekunów czy też generalnie dorosłych z otoczenia. Mamy też "zapisane" nasze wzorce reagowania na nie, których z reguły nie jesteśmy świadomi. 

 

Co charakteryzuje wampira energetycznego, a raczej kogoś, komu przypisujemy tę właściwość? Są to osoby, których przeważający sposób uzyskiwania uwagi i wsparcia od innych odbywa się poprzez pewien rodzaj mocno skupionych na sobie i swoich potrzebach zachowań, z pominięciem potrzeb drugiej strony, ale “ubranych” w dramat lub inną niż rzeczywista, sytuację. U osoby podatnej na zawarte w nich ukryte motywy, zachowania te powodują reakcję dawania lub w przypadku odmowy dawania - poczucie winy. Mówiąc o “reakcji dawania” mam na myśli dawanie nie do końca podyktowane chęcią dawania, a raczej dawaniem po to, żeby nie czuć się winnym. Mówi się, iż wampir energetyczny “manipuluje” ludźmi lub “używa ich” do swoich celów. Tak przedstawia swoją sytuację, iż osoba dobrowolnie (lub raczej bezwolnie - wbrew sobie) daje mu to, czego on się skrycie domaga, gdyż trafia to u niej na podatny grunt - nie chce się czuć winna i “skrzywdzić” osoby "wampira".

 

Dlaczego wampir nie powie wprost, o co mu chodzi, tylko "kombinuje"?

 

Przyczyna często leży w historii tej osoby, w sposobie, w jaki została przyzwyczajona do niespełniania jej istotnych potrzeb jak jeszcze prosić nie umiała i/lub odmawiania jej prośbom, kiedy potrafiła je już wyrazić, przez istotne dla niej w jej życiu osoby. Z reguły przyzwyczajenie to wytworzyło się w czasie, kiedy była od tych osób całkowicie zależna, a jej poczucie wartości zostało ukształtowane na podstawie tego, jak ważne były jej potrzeby dla najważniejszych osób w jej życiu (czyli raczej nieważne…).

 

Istnieją uniwersalne potrzeby, które ma każdy człowiek bez względu na narodowość, kolor skóry, płeć, wiek czy jakiekolwiek inne międzyludzkie różnice. Oprócz potrzeb fizjologicznych, których zaspokojenie jest niezbędne dla przetrwania systemu fizycznego, jedną z najbardziej podstawowych naszych potrzeb jako istot ludzkich, to poczucie bycia zauważonym, bycie częścią społeczności, tacy, jacy jesteśmy. Tu i teraz.

 

Czego potrzebuje “wampir energetyczny”? 

 

Tego samego, co każdy człowiek. Potrzebuje, żeby go zauważyć, żeby zobaczyć, iż jest człowiekiem i ma swoje potrzeby. Ale nie potrafi prosić o to, czego potrzebuje, wprost. Nauczył się kiedyś od ważnych osób w jego życiu, że prośba bezpośrednia nie działa i tylko “kombinując”, może dostać od innych to, bez czego nie może się obejść żaden człowiek, również zatem i on. “Kombinowanie” i “szyfrowanie” prośby zmniejsza szansę na odmowę jej realizacji, gdyż “ofiara” nie zdaje sobie sprawy, iż jakakolwiek prośba ma tu w ogóle miejsce.

 

Jeśli druga strona nie jest biegła w rozszyfrowywaniu sztuczek i języka, którym się posługuje "wampir", może czuć się niekomfortowo w jego towarzystwie i nie do końca zdawać sobie sprawę dlaczego, jeśli dotąd nie spotkała się z wyjaśnieniem tego zjawiska lub wręcz nie ma pojęcia o jego istnieniu.

 

Co ciekawe, "wampir" też może nie wiedzieć, że do zaspokajania swoich potrzeb uwagi i wsparcia “używa” drugiego człowieka, a raczej wdrukowanego systemu reagowania na pewien rodzaj bodźców-zachowań, który ten człowiek posiada. Nauczył się tego, bo został do tego zmuszony życiowymi okolicznościami i nie wie, że można osiągać te same cele w bardziej konstruktywny sposób. 

 

Ośmielę się użyć stwierdzenia, iż prawdopodobnie każdy z nas miewał lub miewa wampiryczne sposoby, aby uzyskać to, na czym nam zależy, od innych osób.

 

Po czym poznać, że osoba prowokuje do  odruchów, powodujących u innych osób spadek poziomu energii? Oto kilka popularnych jej zachowań, chociaż są ich niezliczone wersje, a lista pewnie nie ma końca. Schemat jest dość prosty zasadniczo, bo to - niezgodność z rzeczywistością oraz trafianie w czuły punkt odbiorcy - w różnych odmianach:

 

  • W towarzystwie bardziej majętnych znajomych wypowiada “ogólne prawdy” o nieuczciwości ludzi posiadających pieniądze i “cnotach” ludzi ubogich.

  • Mówi tylko o sobie i swoich sprawach, nie wykazując zainteresowania drugą stroną. 

  • Wyraża negatywne opinie o nieobecnych osobach trzecich, zwłaszcza bliskich sercu drugiej strony.

  • Obraża się, gdy nie dostaje tego, co oczekuje od drugiej strony, dystansuje się, milczy lub zachowuje ostentacyjnie miło w stosunku do innych osób. 

  • Przedstawia swoja sytuację w sposób dramatyczny i tragiczny, nieadekwatny do rzeczywistości.

  • Przedstawia siebie w stosunku do  osób, z którymi ma sytuacje konfliktowe, wyłącznie jako ich ofiara.

  • Zapewnia o absolutnym braku dostępu do jakiejkolwiek innej niż druga strona formy pomocy i wsparcia. .

  • Uważa za oczywiste dawanie jej wsparcia i nie okazuje za nie wdzięczności, ale kiedy jeden raz na sto go nie dostanie - jest niezadowolona i ma pretensje, że jest dla nikogo nieważna, niedoceniana, krzywdzona, pomijana, itp.

  • Przypisuje sobie cudze zasługi i zbiera za nie “laury popularności” w towarzystwie.

  • Zachowuje się władczo w stosunku do tych, którzy są mili, sympatyczni i pomocni, ale delikatni w sposobie zachowania, a wykazuje rodzaj uległości wobec osób zdecydowanych i autorytarnych. 

  • Jest sztucznie “słodka” i w tej tonacji wypowiada zjadliwe komentarze o tym, co jest dla drugiej strony istotne.

 

Kiedy pozwalamy takiej osobie sobą manipulować? 

 

Tylko wówczas, gdy sami wewnętrznie nie czujemy i nie potrafimy rozpoznać, w którym momencie rzeczywiście chcemy udzielać pomocy i/lub dawać, a kiedy się do tego zmuszamy. 

 

W relacji z takimi osobami, kiedy nie umiemy sobie poradzić ze znalezieniem równowagi pomiędzy dawaniem, a odmową dawania i wyraźnie określać, kiedy chcemy dawać, a kiedy nie, możemy często popadać w poczucie winy (gdy odmawiamy), ale też gniew na osobę za jej “namolność” czy “manipulanctwo” (kiedy odmówić nie potrafimy, choć chcemy). Gniew ten jest w rzeczywistości na nas samych, ale to drugiej osobie przepisujemy "winę" za wymuszenie na nas prezentu w postaci naszej uwagi czy określonego działania. Nie zdajemy sobie sprawy, iż bez udziału naszej woli - świadomej bądź nie, ale jednak woli - nie byłoby to w ogóle możliwe. Tzw. wampir energetyczny nie jest w stanie od nas wziąć nic sam - wyssać czy ukraść, czy jakkolwiek to nazwiemy. Jedyne, co osoba tego typu może, to doprowadzić nas swoim zachowaniem do sytuacji, kiedy będziemy musieli podjąć decyzję o daniu jej tego, co próbuje od nas wziąć, lub odmowie. 

 

Pocieszeniem jest, iż możemy nauczyć się radzić sobie w podobnych sytuacjach bez poczucia winy i bez gniewu i pozostać w zgodzie ze sobą, co zresztą powinno stanowić dla nas życiowy priorytet.

 

CZY MUSIMY zaspokajać potrzebę takiej osoby do bycia zauważoną i wspierania jej? Odpowiedź jest stosunkowo prosta - nic nie musimy. Ale, żeby się wydostać z zaklętego kręgu zmuszania się do dawania jej uwagi i świadczenia usług, musimy zauważyć, że i kiedy to robimy. Mówią nam o tym odczucia w ciele - spadek energii, niewątpliwie już po fakcie. Przy większej wprawie zauważymy, że już przed faktem czujemy w ciele pewien opór mówiący, iż bliscy jesteśmy zrobienia czegoś wbrew sobie, czyli naruszenia niepisanego, ale istniejącego i działającego “prawa sprawiedliwości” (działa jak np. prawo grawitacji - nie widać go, ale czuć skutki jego działania). Na początku możemy nie wiedzieć (bo nie jesteśmy nauczeni) co oznacza ten sygnał przychodzący od ciała. Jeśli oderwiemy uwagę od “wampira” i skupimy się na sobie i chwilę poczekamy, rozpoznamy ten opór i nie będziemy próbowali go przeforsować. 

 

Wraz z badaniem odczuć w ciele, potrzebujemy też weryfikować prawdziwość przekazywanych nam informacji przez osobę, co dodatkowo może nam pomóc w ocenie czy chcemy dawać wsparcie czy nie. Przy czym, musimy używać do tego własnych narzędzi weryfikacyjnych, które będą w stanie odgadnąć prawdziwą intencję, kryjącą się za słowami i całą “grą aktorską” osoby.

 

CZY MOŻEMY zaspokajać potrzebę takiej osoby do bycia zauważoną i wspierania jej? Jak najbardziej! Tylko wtedy jednak, kiedy prawdziwie tego chcemy i uważamy, że jest to słuszne - według naszej skali wartości. Chcemy pomóc - pomagamy, chcemy wysłuchać - wysłuchujemy, chcemy wesprzeć - wspieramy, ale: chcemy odmówić - odmawiamy, chcemy zakończyć spotkanie - kończymy, chcemy wyjść - wychodzimy. Grzecznie, ale uparcie. Potrzeby drugiej osoby są istotne, ale nasze mają nad nimi priorytet.

 

"Wampir" zachowuje się wampirycznie dopóty, dopóki mu na to pozwolimy, czyli dopóki nie nauczymy się rozpoznawać zawartych w jego zachowaniach ukrytych motywów i podejmować świadomych decyzji, czy naprawdę chcemy mu dać nasza uwagę i pomoc  czy nie. Wówczas zaczniemy dawać nie z obawy przed poczuciem winy i wbrew sobie, ale z autentycznej potrzeby dawania uwagi i wsparcia drugiemu człowiekowi, ale też odmawiać bez poczucia winy, gdy dawać nie mamy ochoty, wiedząc, że będziemy w porządku, niezależnie od tego, jakiego dokonamy wyboru. 

 

To w końcu - istnieją te wampiry energetyczne czy nie? A może istnieją jedynie w naszej wyobraźni, bo łatwiej nam jest założyć, że to “ktoś inny” nam szkodzi, a tak naprawdę, to… my sami nimi dla siebie jesteśmy?

 

Może również powinniśmy pomyśleć nad odwołaniem tej "łatki", bo "przylepiamy" ją na niewłaściwe osoby i wytykamy im to, czego w istocie nie robią, niezależnie jak bardzo uciążliwe i trudne do wytrzymania potrafi być ich zachowanie?

 

Kto karmi wampiry energetyczne? 

23 czerwca 2020
Zabiera nam energię tak naprawdę łamanie prawa sprawiedliwości w nas samych.

Powrót na górę strony

Uzdrawianie siłami natury

Agnieszka Matysiak

W ciągu wielu lat  spędziłam liczne godziny na staniu w kolejkach do rejestracji, tygodnie na czekaniu na wizytę u lekarza i znów kolejne godziny na czekanie  już pod samym gabinetem lekarskim. Wydałam spore kwoty na leki , z towarzyszącą temu świadomością, iż muszę ich używać do końca życia, żeby moja choroba nie wróciła… W moim przypadku nie musi już tak być.

Uzdrawianie siłami natury

Agnieszka Matysiak

MOJE INSPIRACJE

Symbolika polipów nosa i chorób zatok

KORZYŚCI uzdrawiania siłami natury

Jak wyglądało moje leczenie i co było najtrudniejsze

MOJA METODA LECZENIA

Warunki konieczne do leczenia

Poprawa jakości życia w wyniku naturalnego leczenia polipów na zatokach

KONTAKT

uzdrawianie.silami.natury@gmail.com

kontakt@uzdrawianie-silami-natury.pl

ENGLISH VERSION