KONTAKT

uzdrawianie.silami.natury@gmail.com

kontakt@uzdrawianie-silami-natury.pl

SESJE INDYWIDUALNE

online

KLIKNIJ po więcej informacji

Uzdrawianie siłami natury

Agnieszka Pareto

Lista kategorii tematycznych

Powrót do listy artykułów

08 kwietnia 2021

Powrót na górę strony

Ból nie jest czymś, co przychodzi z zewnątrz. To nie wróg. To reakcja na opór naszego organizmu i całego jestestwa przed naporem energii z wewnątrz nas. Czy zatem bronimy się sami przed sobą?

 

 

 

Gaz i hamulec wciśnięte jednocześnie

Podobnie jak wiele innych chorób - znanych mi z całożyciowego doświadczenia - migrena to efekt wypartych i stłumionych - niechcianych uczuć. Świadomie czegoś chcemy i pchamy w tym kierunku, a wewnątrz nas coś naciska na "hamulec". Walka z nią, to walka z samym sobą i pogłębianie problemu. W leczeniu chorób natomiast trzeba zająć się nie chorobą, ale CZŁOWIEKIEM.
 

Spojrzeć w twarz demona, żeby się wyleczyć

Aby wyleczyć się z jakiejkolwiek choroby, trzeba ją - paradoksalnie - właśnie zaprosić do swojego życia i ciała. Mamy wyuczoną tendencję do odpychania, unikania i odwracania się od tego, co - zdaniem naszego tak właśnie wyszkolonego mniemania - jest nieprzyjemne.
 
Choroba jest trochę jak nasze własne zepsute złym wychowaniem dziecko. Dokuczliwe i nieznośne, krnąbrne, agresywne i boleśnie nas raniące. Wcześniej go nie zauważaliśmy. Teraz, kiedy stało się małym potworem, widzimy “jakie jest” i zaczynamy na nie reagować - złością, niechęcia i obwinianiem. Nie rozumiemy, że “takie się stało” na skutek naszych wcześniejszych decyzji o ignorowaniu go, odpychaniu, zbywaniu byle czym i niebraniu pod uwagę. Nawet jeśli nasze decyzje były nieświadome - konsekwencje nie zwalniają nas od odpowiedzialności i konfrontacji ze skutkami.
 
Aby sytuację "odkręcić", potrzebujemy odwrócić to co się stało i dotychczasowy brak miłości zastąpić miłością. Ale nie słodkim lukrowym typem miłości, tylko takim, który nie boi się zająć stanowczego stanowiska, ale z drugiej strony - przygarnie do serca, nie zareaguje na zaczepki, tylko poczeka aż się wyczerpią - z otwartymi ramionami.
 
Co to znaczy w przypadku migreny?
 

Rozluźnić się i przestać walczyć

To oznacza świadome przyjęcie na siebie jej fali. Niczym fali złości “niegrzecznego” dziecka. W jak największym rozluźnieniu ciała i pełnym skupieniu uwagi.
 
Jak przy takim bólu i nudnościach w ogóle to znieść?
 
W moim przypadku zadziałało kilka dni diety pozbawionej jakichkolwiek wysoko przetworzonych węglowodanów, które wprowadziły moje ciało w środowisko innego rodzaju przemiany materii. To pomogło “zamieszać” w “zatęchłym stawie” przyzwyczajeń i już samo to wywołało w ciele poruszenie i rozluźnienie. Pojawiła się typowa reakcja migrenowa, z tnącym ostrym bólem, uderzającym jak taran. Zamknięte oczy, zaciemniony pokój i wola nakazująca spokojny oddech i rozluźnienie mięśni. I pewność, że nie chcę walczyć, tylko POZWOLIĆ. Otworzyć drzwi i odpuścić wszelki opór.
 

Zaskakująca nagroda za odwagę

Zaskakująco - ból z tnącego i ostrego stał się bardziej miękki i “rozlany”, a potem stopniowo zamienił się w ciepło, mrowienie, wyraźne energetyczne przepływy i tysiące maleńkich igiełek wokół całej głowy, szyi, karku i zaczął spływać falą wzdłuż pleców. Trwało to może kilka minut, po czym pojawiła się fala emocji - gniewu i złości, która potem rozwarstwiła się na fale smutku i dojmującego żalu. Te również trwały nie więcej niż kilka minut, po czym rozpłynęły się, robiąc miejsce dla fali gorąca na całej głowie, szyi, karku i plecach, aż do wychłodzenia i fali potu na całym ciele. I wreszcie - fala ogromnej ulgi i lekkości, jakbym zrzuciła z siebie tonę ciężaru, z którego dźwigania dotąd nie zdawałam sobie sprawy.
 
Fale migreny przychodziły jeszcze przez jakiś czas, ale - traktowane za każdym razem podobnie - stopniowo słabły i zanikały, by - któregoś dnia - już nie powrócić. A ja od tamtej pory cieszę się całkowitą od nich wolnością oraz wolnością od środków przeciwbólowych, odkąd zrozumiałam czym jest ból i to jak z niego - mojego największego dotychczas wroga, uczynić sprzymierzeńca i lekarza w jednym.
 

Im większa obrona, tym intensywniejszy ból

Migrena okazała się moją reakcją - oporem mojego organizmu przed napierającą z głębi mnie energią moich wypartych i stłumionych emocji. Kiedy poddałam się ich naporowi - uwolniły mnie od bólu, złości, lęku, smutku, żalu i wszystkiego tego, czego nigdy dotąd nie chciałam odczuwać, a co “zakopałam” w sobie lata temu i na długo zapomniałam. A migrena, gdyby przedstawić ją symbolicznie jako człowieka - była jak mój przyjaciel, który usiłuje mi przekazać jakąś ważną prawdę o mnie, a ja - za wszelką cenę i wszelkimi środkami, nienawidząc i bojąc się go jednocześnie - próbuję się go z mojego życia pozbyć, bo prawda, którą chce mi przekazać, jest dla mnie niekomfortowa. Kiedy zrozumiałam to i zaprosiłam ją do swojego życia - zrobiła wszystko, żeby mi swoją przyjaźń udowodnić i dać odczuć - aż do całkowitego wyleczenia.

 

 

 

Migrena jest jak jazda na zaciągniętym hamulcu

Starość to nie nieuchronność. Wiek to nieuchronność, a ten nie niesie z sobą negatywu, chyba. Negatyw jest w naszym umyśle, a ten można zakwestionować

NOWY ARTYKUŁ NA BLOGU
KLIKNIJ

Zawsze  dostajesz to czego pragniesz