W ciągu wielu lat  spędziłam liczne godziny na staniu w kolejkach do rejestracji, tygodnie na czekaniu na wizytę u lekarza i znów kolejne godziny na czekanie  już pod samym gabinetem lekarskim. Wydałam spore kwoty na leki, z towarzyszącą temu świadomością, iż muszę ich używać do końca życia, żeby moja choroba nie wróciła… W moim przypadku nie musi już tak być.

Uzdrawianie siłami natury

Agnieszka Pareto

KONSULTACJE INDYWIDUALNE

MOJE INSPIRACJE

KORZYŚCI uzdrawiania siłami natury

Moja metoda leczenia

Warunki konieczne do leczenia

+34 660 082 563

Poprawa jakości życia w wyniku naturalnego leczenia polipów na zatokach

KONTAKT

uzdrawianie.silami.natury@gmail.com

kontakt@uzdrawianie-silami-natury.pl

Powrót na górę strony

Warunki konieczne do leczenia 

Co jest podstawą leczenia w ogóle

DIETA



O MOIM SPOSOBIE LECZENIA:


 

  1. Przeszłam na dietę przeciwzapalną, wspomagającą leczenie oraz rozpoczęłam regularne krótkotrwałe posty, aby wspomóc regenerację układu nerwowego .
     

  2. Przestałam tłumić jakiekolwiek objawy i zaczęłam skupiać 100% uwagi na odczuwaniu ich w ciele, przeczekując je aż do całkowitego zaniknięcia.
     

  3. Odstawiłam leki na polipy i astmę, trzymając je jednak pod ręką w razie potrzeby.
     

  4. Na czas leczenia zrezygnowałam z intensywnego wysiłku fizycznego i maksymalną ilość czasu zainwestowałam w sen.

 


 

Ważna informacja!!!

To jest opis mojej metody leczenia, która pomimo moich przypuszczeń, może nie mieć zastosowania do nikogo innego poza mną. Udostępniam go wyłącznie dla poszerzenia perspektywy czytelników o mój przypadek. Każdy może z niego skorzystać wedle własnej oceny. Kopiowanie go jednak i wyrywanie z kontekstu, bez wnikliwej analizy i dopasowania do własnej sytuacji, może nie być dobrym pomysłem i stanowić zagrożenie dla zdrowia. 

 

 


Po pierwsze - przeszłam na przeciwzapalną, wspomagającą leczenie dietę oraz rozpoczęłam regularne krótkotrwałe okresy postu

Przekonałam się doświadczalnie, iż poważną przeszkodę w przepływie energii, który leczy choroby stanowi stres, a konkretnie - blokady w ciele wywołane jego działaniem. Zwróciłam uwagę, iż na utrzymanie wysokiego poziomu stresu w moim organizmie - oprócz istniejących innych problemów - ma spory wpływ spożywanie napojów i pokarmów pogłębiających istniejący w organizmie stan zapalny. Ich wyeliminowanie, połączone z regularnym codziennym kilkunastogodzinnym postem w ciągu doby zaczęło wpływać łagodząco na układ nerwowy, który się "uspokoił" i pozwolił na głębszy sen i automatycznie - lepszy poziom regeneracji. 

 

W ciągu 24h każdej doby 8 godzin przeznaczyłam na rozłożone w czasie trzy posiłki (10.00 rano pierwszy, 14.00 - drugi i nie później niż 18.00 - trzeci), a pozostałe 16h na post - pijąc w tym czasie jedynie wodę.

 

Więcej szczegółów podaję w zakładce "DIETA" 

 


Po drugie - przestałam tłumić jakiekolwiek objawy i zaczęłam skupiać 100% uwagi na odczuwaniu ich w ciele 

Zaczęłam przyjmować wszystkie objawy w takiej postaci, w jakiej się pojawiają, niezależnie czy jest to katar, kichanie, łzawiące oczy, opuchlizna błony śluzowej nosa czy zatok i całkowicie zatkany nos, ból głowy, ucha czy jakikolwiek inny ból, duszność czy objawy natury psychologicznej - fale emocji z towarzyszącym im czasami płaczem. Przyjmowanie objawów rozumiem jako brak reakcji na nie w postaci nadmiernego ich łagodzenia czy całkowitego tłumienia za pomocą leków, jedzenia czy jakichkolwiek innych kompulsywnych działań i w zamian "przeczekiwanie" ich W PEŁNYM I CAŁKOWITYM SKUPIENIU UWAGI NA  ICH ODCZUWANIU W CIELE, aż samoistnie się wyciszą i ustąpią. Jedyne formy przynoszenia sobie ulgi w tym czasie, jakie dopuszczałam, to wszystko to, co nie ingeruje i nie sabotuje działań organizmu. Najbardziej korzystnym działaniem wydawało się być jak największe rozluźnienie ciała i zaprzestanie jakichkolwiek działań - najlepiej wygodna pozycja z zamkniętymi oczami. Leki - wyłącznie w sytuacji zbyt wielkiego cierpienia, które zamiast leczniczego, przyniosłoby efekt wyłacznie traumatyzujący.  

 

Czasem nieprzyjemne odczucie w ciele, czasem nieprzyjemna emocja

Uwalnianie zablokowanego przepływu energii to podstawa przy leczeniu siłami natury. Część blokad (przeszkód tamujących przepływ) daje o sobie znać w postaci objawów fizycznych, część natomiast - psychicznych, w postaci fali emocji oraz towarzyszących im myśli (zwerbalizowanych przekonań typu: jestem do niczego itp.). 

 

Zauważyłam w trakcie leczenia, iż czasami obie te formy były ze sobą splecione i wraz z objawami fizycznymi (typu fala kichania i łaskotania w nosie, migrena, ból zatok, ból ucha itp.), lub następując po nich, pojawiały się pozornie z niczym niezwiązane fale emocji - złości, bezsilności, bezradności, smutku, żalu, rozpaczy. Pomimo chęci działania pod ich wpływem i reagowania w świecie rzeczywistym, NIE MÓWIŁAM  ANI NIE ROBIŁAM NIC. Nie wchodziłam w reakcję z nikim w czasie trwania takich emocji ani nie pozwalałam na odwracanie uwagi od ich odczuwania w sobie do czasu aż zanikną.

 

Zezwolenie na objawy bez próby ich tłumienia oraz skupienie i obecność w tym, co się dzieje - najważniejszym "działaniem" 

Zauważyłam, że po przeczekaniu objawu z ciała uwalnia się, do tej pory zablokowana w nim, porcja energii. Po każdej takiej wytrzymanej fali czułam się lepiej, a z ciała "schodziła" blokada, która przyczyniała się do objawów chorobowych.
 
Blokad z każdym takim "przetrzymanym" objawem było coraz mniej, a ciało odzyskiwało coraz większy przepływ energii. Oznacza to w praktyce, iż objawy chorobowe stopniowo słabły i zanikały, a ciało wracało do zdrowia. 
 
To tak jakby uwolnić zatamowany nurt rzeki, która, mogąc coraz swobodniej płynąć, nabiera tempa i samoistnie się oczyszcza, zabierając ze sobą to, co w jej korycie i na jej brzegach dotąd zalegało. 
 
Jest to niełatwy czas, kiedy tak trudne do wytrzymania objawy jak na przykład zatkany całkowicie nos, ciągną się długo. Wiedząc jednak, iż to wszystko z czasem minie, a w zamian uzyska się TRWAŁY EFEKT UZDROWIENIA, perspektywa nawet kilku miesięcy takiego życia wydaje się niczym w porównaniu z życiem w wiecznej zależności od nawrotów choroby, operacji, cierpień i leków praktycznie do końca życia.  
 

Po trzecie - zredukowałam stosowane leki do koniecznego minimum

Przestałam stosować jakiekolwiek leki na obkurczanie polipów w nosie, łącznie z najłagodniejszymi, pozornie niewinnymi kroplami do nosa. Odstawiłam również leki na astmę, trzymając je jednak pod ręką w razie pilnej potrzeby i stosując tylko w sytuacji zbyt dużego cierpienia, kiedy przyniosłoby więcej szkody niż pożytku, gdyż spowodowałoby dodatkowy stres.

 


Po czwarte - na czas leczenia zrezygnowałam z intensywnego wysiłku fizycznego i maksymalną ilość czasu zainwestowałam w sen

Zarówno moje własne obserwacje jak i wiedza wyniesiona z medycyny naturalnej oraz mądrości moich babć pozwoliły mi na  sformułowanie zasady o tym, iż pójście spać przed 23.00 każdego dnia ma nieocenioną wartość leczniczą. Organy naszego ciała funkcjonują według pewnego określonego dobowego cyklu i nie bez znaczenia dla utrzymania organizmu w zdrowiu, a tym bardziej przy wyjściu z choroby, ma poddawanie się rytmowi ich działania. Odkryłam dla siebie tą mądrą wiedzę ponownie i zastosowałam obserwując jak bardzo korzystnie wpływa na proces leczenia. 

 

Ponadto zrezygnowałam na czas leczenia z intensywnych ćwiczeń fizycznych, aby cała energia organizmu mogła być przeznaczona na proces dochodzenia do zdrowia, tym samym go usprawniając i przyspieszając.

 


idź do DIETA

Moja metoda leczenia 

Uzdrawianie siłami natury

Agnieszka Pareto