KONSULTACJE INDYWIDUALNE

online

KLIKNIJ po więcej informacji

KONTAKT

uzdrawianie.silami.natury@gmail.com

kontakt@uzdrawianie-silami-natury.pl

Uzdrawianie siłami natury

Agnieszka Pareto

Lista kategorii tematycznych

Lista artykułów

czyli o tym czy naprawdę inni są powodem naszych niekomfortowych uczuć

 

 

 

Czuć się jak w potrzasku

Często zdarzają się sytuacje z udziałem innych ludzi, w których czujemy się jak romantyczny bohater tragiczny - cokolwiek zrobimy lub postanowimy - będzie źle. Nie ma dobrego wyboru. Czujemy się jak w potrzasku. Albo będzie źle, bo zrobimy coś, czego nie chcemy, a co na nas "wymusza" druga osoba, albo - jeśli wybierzemy to co my chcemy, jakieś nieprzyjemne uczucie wewnątrz nas zatruje nam całą przyjemność z takiego wyboru. I tak źle, i tak niedobrze.
 
Cóż za diabeł nam to robi?
 

"Wina" za nasze uczucia - na zewnątrz

Wydawałoby się, że jeśli dokonujemy wyboru zgodnego z tym, czego chcemy, "powinniśmy" czuć się dobrze. Dlaczego więc nadal jest nam źle?
 
Zwyczajowo uważamy, że winna naszego samopoczucia jest osoba, która "nam to zrobiła". Czy jednak tak jest w istocie?
 

Emocje - reakcją na naszą przeszłość, a nie teraźniejszość

W istocie, ma to na nas wpływ w jakimś stopniu, ale w znacznej większości (proporcja góry lodowej nad i pod powierzchnią wody) ta osoba przypomina nam podobną osobę czy sytuację z przeszłości i to skojarzenie wydobywa z nas emocjonalne wspomnienie tego, co kiedyś czuliśmy w podobnych jak te obecne okolicznościach - ale nie będąc dorosłymi. Z intelektualnego punktu widzenia ta sytuacja jest absurdalna. Nikt ani nic nie jest w stanie nam dorosłym niczego zabronić ani nakazać. Jeśli sami czegoś zrobić nie chcemy, to nie zrobimy. A jednak jest coś lub ktoś, kto nadal nami rządzi, pociągając za niewidzialne sznurki "przymocowane" w naszym wnętrzu, w nieuświadomiony przez nas sposób.
 

Mechanizm projekcji (przerzucenia) naszego problemu na kogoś z zewnątrz

Ponieważ jednak nie mamy świadomego dostępu do tego co owo powiązanie powoduje, nasz umysł przekierowuje sprawstwo naszego odczucia na osobę z zewnątrz, tak jak to naprawdę miało miejsce, kiedy byliśmy dziećmi i nasza opinia w kwestii tego, czego pragnęliśmy, została zlekceważona przez dorosłego, pod którego opieką się znajdowaliśmy. Nie chodzi też o to, że nie dostaliśmy tego, czego dosłownie chcieliśmy. Dziecko potrzebuje jednak być uszanowane w tym czego chce - usłyszane i zauważone, i potraktowane poważnie, nawet jeśli jego pragnienie nie jest możliwe do spełnienia w danym momencie albo w ogóle. My nie byliśmy.
 

Tradycyjna logika nie ma z tym nic wspólnego

Logicznie zdajemy sobie sprawę, że dorosłej osobie ani inna osoba ani żadna sytuacja nie są w stanie wzbudzić poczucia winy, że dokonuje wyboru zgodnego ze swoim sumieniem, jeśli nie tkwią w niej dawne, nie rozwiązane sprawy z dzieciństwa. Dorosły ma wolność wyboru i może potencjalnie wybrać to czego chce, niezależnie czy to się komuś podoba czy nie.
 

Zostaliśmy "zatruci" jako dzieci i ciągle nosimy tą "truciznę" w sobie

To jedynie dziecko, zależne od dorosłego, który nie respektuje jego woli, musi dokonać wyboru lojalności wobec dorosłego czy grupy dorosłych, bo bez nich nie przeżyje. To jest kwestia jego przetrwania, nawet za cenę zdrady swoich wartości. Nie ma ono innej możliwości i płaci za to bardzo wysoką cenę - poczucia zdrady samego siebie. W takich sytuacjach, szczególnie jeśli powtarzają się w dzieciństwie wielokrotnie, powstaje w dziecku wewnętrzny konflikt pomiędzy tym, czego by chciało, a co "powinno" (żeby przeżyć), dający o sobie znać w postaci nieprzyjemnej emocji poczucia winy i/lub strachu/obawy przed wykluczeniem z grupy (chronicznie występujące okazje do emocji tego typu przenoszą konflikt emocjonalny dziecka na grunt dolegliwości fizycznych i w rezultacie chorób).
 

Mamy szansę na usunięcie "trucizny" w każdym momencie naszego życia

Jako dzieci - nie mamy wyboru. Jako dorośli - tak. Jeśli jednak byliśmy dziećmi dorosłych, którzy nie dawali nam wolności wyboru i zawstydzali lub zastraszali, kiedy chcieliśmy wybrać po swojemu, możemy jako dorośli nadal w sytuacjach tego typu odczuwać "truciznę" zabierającą nam całą przyjemność z posiadanej wolności.
 
Co możemy z tym zrobić?
 

Najważniejsze - ZAUWAŻYĆ jak jest

Na początek - zauważyć, że tak się czujemy w określonych okolicznościach z niektórymi osobami. I nie forsując niczego, dać się temu uczuciu rozlać w nas całkowicie. Może być nieprzyjemnie przez chwilę. Mogą powrócić dawne niemiłe wspomnienia. Ale to nic. Tak wygląda proces zdrowienia i uwalniania. Trzeba skupić się na tym co się czuje i nie stawiać oporu ani nie odwracać od tego uczucia uwagi. Minie samo i przywróci kawałek wolności i radości z bycia dorosłym, który może zarówno wybierać w zgodzie ze sobą jak i dobrze się z tym czuć, niezależnie od okoliczności.
 

Traktować dzieci  tak, aby ich nie "zatruć" 

Jeśli jako dorośli mamy kontakt z dziećmi, zwróćmy baczną uwagę czy z należytym respektem podchodzimy do dziecięcych pragnień czy nawet tzw. zachcianek. Nie potrzebujemy spełniać życzeń dziecka jeśli nie możemy czy nie chcemy. Koniecznie jednak potrzebujemy wysłuchać dziecko i odnieść się szczerze i uczciwie do jego prośby czy życzenia - bez ośmieszania, lekceważenia czy wymuszania. To gigantyczna inwestycja w jego prawdziwą wolność wyboru, nie zatrutą poczuciem winy, kiedy już samo będzie dorosłym.
 
 

 

To wszystko przez niego!

15 lutego 2021
Zaprosić myśl o śmierci do życia, aby móc cieszyć się każdą najmniejszą chwilą, którą się ma

Powrót na górę strony

Uzdrawianie siłami natury

Agnieszka Pareto