Powrót na górę strony

Skąd się w ogóle wziął ten pomysł?

O MOIM SPOSOBIE LECZENIA:

Przełom w myśleniu i wielki początek

Co konkretnie zrobiłam, żeby zacząć zdrowieć

Największe wyzwania

DIETA

Działanie poprzez niedziałanie - taki rodzaj działania, które nie zawiera elementu walki czy nadmiernego wysiłku. To utrzymywanie stanu umysłu, w którym działania są całkiem bezwysiłkowe, w zgodzie z nurtem życia. Czasem tym działaniem jest zaniechanie działania na rzecz przyzwolenia na inne działanie, np. sił natury
Zasada Pareto - w znacznej mierze 20% naszych nakładów odpowiada 80% efektów (bardzo uproszczona wersja)
Samoregulacja organizmu - wbudowana umiejętność organizmu do utrzymywania stanu równowagi oraz przywracania go do tego stanu po wytrąceniu go z niego 
W skrócie:

ODKRYCIE ZJAWISKA SAMOREGULACJI

To wszystko nurtowało mnie na długo wcześniej, zanim osiągnęłam kryzys zdrowotny, który pchnął mnie do całkowitego przewartościowania mojego myślenia i zmusił w dość brutalny sposób do zastosowania zdobytej wiedzy i świadomości w praktyce. Ostatnie odkrycie, poczynione w zasadzie na krótko przed podjęciem tej ważnej dla mnie decyzji, to było uświadomienie sobie zasady samoregulacji żywego organizmu, który z choroby wraca do zdrowia samodzielnie, jeśli znikną przeszkody, które go od tego stanu dzielą. Jedyne, co potrzeba, to odkryć, co to za przeszkody i je usunąć.
Parę lat temu, zapewne nieprzypadkowo, trafiłam na informacje o włoskim ekonomiście, którego odkrycia i wnioski podziałały na mnie niczym prąd elektryczny. Bo TO BYŁO TO, CZEGO SZUKAŁAM od lat. Tak zwana zasada Pareto. W dużym skrócie i uproszczeniu, być może też w mojej niedokładnej interpretacji, zasada ta mówi, że 20% nakładu pracy prowadzi z reguły do 80% efektu. Wystarczy niewiele, żeby osiągnąć wiele. Oczywiście, jeśli zastosować taki sposób wykonania danego zadania, żeby jak najmniejszym wysiłkiem spowodować maksymalny możliwy efekt. Coś w rodzaju dźwigni, niewspółmiernie do niewielkiego nakładu pracy przynoszącej imponujące owoce. Jak lewarek w samochodzie - podnosisz kilkutonową maszynę paroma lekkimi naciśnięciami małego przyrządu.

To odkrycie jednego z moich ulubionych praw utwierdziło mnie w przekonaniu, że to, czego szukam, istnieje nie tylko w mojej wyobraźni. I jest proste oraz efektywne zarazem. Że nie wymaga z mojej strony kolosalnego wysiłku, a jedynie poszukania dźwigni, żeby coś “samo” mnie wyleczyło.

Obie powyższe zasady jeszcze należało przełożyć na język KONKRETU. Czyli co konkretnie (z)robić, żeby się wyleczyć. Okazało się po drodze, że trzeba będzie jeszcze odpowiedzieć sobie na wiele pytań.

ODKRYCIE ZASADY PARETO

Drugą rzeczą, która nie dawała mi spokoju, było przekonanie, że wyleczenie musi być rzeczą bardzo PROSTĄ. Może nie łatwą, ale prostą.

Całe życie czułam, że mozół, tzw. ciężka praca i krwawy pot przy osiąganiu celów nie są właściwą drogą. Przynajmniej dla mnie. Gdzieś w głębi duszy istniało we mnie przekonanie, że wielkie rzeczy, i ogólnie cokolwiek w życiu, można osiągać z lekkością i wdziękiem, wystarczy tylko wiedzieć, gdzie nacisnąć odpowiedni guzik. Ten guzik, to jakby coś w rodzaju dźwigni, która uruchamia cały zestaw procesów, wykonujących za nas całą “robotę” związaną z naszym celem, marzeniem czy ogólnie czynnością do wykonania. Jedyna “praca”, jaka się z tym wiąże, to praca poszukiwacza tego miejsca. Czyli tak naprawdę moje istnienie nie jest po to, by tą pracę osobiście wykonać, ale aby znaleźć efektywny sposób, żeby ZOSTAŁA WYKONANA (oznacza to, że niekoniecznie przeze mnie). Rzecz jasna, mówię to w uproszczeniu. Pewną pracę naturalnie muszę wykonać ja, ale znając optymalny sposób jej wykonania, imponujący efekt osiągnę minimalnym nakładem kosztów.

Moje wrodzone zamiłowanie do lenistwa (tak, tak - “bezczynność” na kanapie) kazało mi wewnętrznie poszukiwać tego, co daje duży efekt przy minimum wysiłku. Nie do końca miałam wówczas pojęcie, czego dokładnie szukam. Bo też w głowie miałam karcący mnie za lenistwo wdruk i goniący mnie do roboty (= działania według określonej definicji) wewnętrzny nakaz.

Zatem - dokładnie te same błędy popełniając jak przy mojej chorobie, popadałam w skrajności od ciężkiej harówy, od wykończenia się i wyczerpania, po totalne lenistwo z wkroczeniem na teren zaniedbania pewnych obowiązków z powodu nadmiernego zmęczenia harówą. Jakoś nie byłam w stanie namierzyć tego złotego środka. Ale też nie miałam jasnego punktu odniesienia. Mgliste pojęcie jedynie, że coś jest w tym wszystkim nie tak.

W POSZUKIWANIU PROSTOTY I SKUTECZNOŚCI

Zrozumienie pojawiło się dopiero wówczas, gdy zobaczyłam oczami wyobraźni, że DZIAŁANIE, TO WSZELKA AKTYWNOŚĆ - NAWET TA NIEUŚWIADOMIONA. Na przykład, wszelkie procesy zachodzące w moim organizmie, to skutek DZIAŁANIA. DZIAŁANIA niezmierzonej ilości mniej lub bardziej autonomicznych cząstek, które DZIAŁAJĄ bardzo intensywnie. 24/7. Dzięki ich fantastycznie zorganizowanemu DZIAŁANIU żyję. Choć tak zwana “ja” może siedzieć na przysłowiowej kanapie BEZCZYNNIE.

Zauważyłam, siedząc w tej swojej bezczynności, że DZIAŁANIE MOJEJ ŚWIADOMOŚCI, MOJEGO UMYSŁU, MA DOŚĆ ZNACZĄCY WPŁYW NA DZIAŁANIE MOJEGO ORGANIZMU. I zauważyłam też, że świadomość, umysł ma pewien stopień decyzyjności w stosunku do nieświadomych lub raczej nieuświadomionych procesów zachodzących w organizmie.

Pojawiło się we mnie nowe zrozumienie aktywności. Tak zwane, opisywane przez mędrców tego świata, działanie poprzez niedziałanie.

Mówiąc praktycznie - wycofuję się z wszelkich zewnętrznych działań, takich jak np. stosowanie środków przynoszących mi natychmiastową, chwilową ulgę, i załączam tryb oczekiwania. Oczekiwania na odpowiedź ciała na taką decyzję. Stwarzam ciału warunki do oddania się procesowi zdrowienia - najlepiej, możliwości życia w naturalnym rytmie, bez budzika, co zawsze wydawało mi się równie doskonałe, co w moim pojęciu niemożliwe. I zobaczyć, co się stanie.

DZIAŁANIE POPRZEZ NIEDZIAŁANIE

Wiedziałam już dużo wcześniej oczywiście, że samym myśleniem i zdobywaniem wiedzy nic nie zdołam zrobić, bo do tego potrzebne jest pokrycie w działaniu z mojej strony. ZAKŁADAŁAM, że muszę (za)dbać o swoje zdrowie. “Ja”, czyli ta część mnie, która odpowiada za wiedzę i decyzyjność w stosunku do ciała. No i dbałam poniekąd. Ze wszystkich sił. Tyle, że dotąd jako działanie rozumiałam aktywne, innymi słowy - własnoręczne, zewnętrzne, wymyślone przez mój umysł usuwanie skutków mojej choroby. Jednak okazało się, że założenie było dobre, ale niepełne. Bo zależy, jaką przyjmiemy definicję działania. Innymi słowy, co uznamy, że działaniem jest, a co nie. I co będzie jego podmiotem, a co przedmiotem. Według mnie do tej pory tzw. siedzenie na przysłowiowej kanapie i “nicnierobienie”, to nie było działanie. Tak zostałam wychowana i nauczona. Działaniem było “aktywne wykonywanie” pracy, typowo społecznie rozumiane. W swojej nabytej ignorancji nie założyłam, że nawet jeśli tak zwana “ja” siedzi na tej kanapie albo nawet śpi (czy siedzenie i spanie, to działanie, nawiasem mówiąc?, skoro już jesteśmy w temacie...), coś w moim wnętrzu cały czas pracuje, żeby utrzymać mnie przy życiu i zapewnić mi maksymalnie dobrą jakość tego życia. 

Moje niezrozumienie istoty “działania” i założenie, że tylko pewien określony rodzaj działania można zaliczyć jako działanie, pracę, doprowadziły mnie między innymi do kiepskiego poziomu życia. I dlatego, pomimo decyzji o pomocy sobie i stosowaniu kolejnych metod mających mi pomóc odzyskać zdrowie, nie tylko że ono się nie poprawiało, ale wręcz choroba pogłębiła się do stopnia uniemożliwiającego mi normalne funkcjonowanie.

CZYM JEST DZIAŁANIE?

JAK ZASTOSOWAĆ TEORIĘ W PRAKTYCE

Próbowałam wcześniej wielu sposobów, żeby dojść do zdrowia. Od momentu, kiedy tylko dotarło do mnie, że stan, który utrudniał mi życie od jego niemalże początku, nazywa się chorobą, zaczęłam się interesować tematem chorób, ich przyczyn, leczenia, i tym podobnych zagadnień. Studiowałam temat na różne sposoby, sięgając i po pozycje z dziedziny medycyny konwencjonalnej jak i alternatywnej. Chciałam się wyleczyć i czuć dobrze. Wydawało się, że wiedzieć więcej już się niemalże nie da. (Niedosłownie oczywiście, chodzi o litrackie wyrażenie na ogrom informacji, z jakim się zapoznałam w tym temacie). Tyle, że wiedzy tej nijak nie umiałam zastosować. Krążyłam wokół tematu niczym mucha wokół końskiego łajna, ale ciągle nie rozumiałam sedna.

Czułam też jednak jakimś szóstym zmysłem, że to nie moja droga. "To", czyli z jednej strony sterydowe leki oraz zabiegi operacyjne, z drugiej - specjalne diety, jogi, techniki oddychania, afirmacje, wizualizacje, pozytywne myślenie i tym podobne akty świadomego działania na rzecz zdrowia. Nie, żeby były złe. Po prostu niezgodne z moją naturą. Choć - jaka dokładnie jest ta moja natura - też nie wiedziałam. Wypróbowałam na sobie wiele z tych technik, nie powiem. W stosunku do żadnej nie odczułam jednak, że jest dla mnie. 

Przeczytałam setki kilogramów książek o leczeniu i przeprowadzaniu zmian w swoim życiu i jakkolwiek pięknie brzmiały podawane w nich rady, nie byłam w stanie żadnej z nich zastosować. Zewsząd atakowały mnie bardzo atrakcyjnie brzmiące hasła typu: Pokochaj siebie!, Bądź dla siebie dobry!, Zacznij dbać o siebie!, Stawiaj siebie na pierwszym miejscu! Ale jeszcze bardziej kąsały mnie moje własne pytania: Ale jak? Jak? Jak? Co to konkretnie znaczy?! Czyli CO MAM KONKRETNIE ZROBIĆ?!!! Jaki pierwszy krok wykonać?

Odpowiedzi nigdzie nie mogłam znaleźć. No to sobie dalej błądziłam…

Na dole strony - skrótowe wyjaśnienie pojęć

Zobacz uproszczone wyjaśnienia pojęć

Działanie poprzez niedziałanie
Zasada Pareto
Samoregulacja organizmu

Działanie poprzez niedziałanie Zasada Pareto Samoregulacja organizmu

Trzy bazowe założenia
uzdrawiania siłami natury

Uzdrawianie siłami natury
Agnieszka Matysiak 
W ciągu wielu lat  spędziłam liczne godziny na staniu w kolejkach do rejestracji, tygodnie na czekaniu na wizytę u lekarza i znów kolejne godziny na czekanie  już pod samym gabinetem lekarskim. Wydałam spore kwoty na leki , z towarzyszącą temu świadomością, iż muszę ich używać do końca życia, żeby moja choroba nie wróciła… W moim przypadku nie musi już tak być.
Nie udostępniam mojego dziennika na stronie, ale zainteresowanym osobom, na życzenie, mogę go przesłać w formie pliku pdf - nieodpłatnie, zaktualizowanego na dzień wysłania.
Agnieszka Matysiak 
Uzdrawianie siłami natury

MOJE INSPIRACJE

Symbolika chorób zatok

Korzyści uzdrawiania siłami natury

Największe wyzwania w uzdrawianiu

Jak konkretnie zaczęłam?

3 bazowe założenia USN

Poprawa jakości życia w wyniku naturalnego leczenia polipów na zatokach

KONTAKT

uzdrawianie.silami.natury@gmail.com

kontakt@uzdrawianie-silami-natury.pl

ENGLISH VERSION