KONSULTACJE INDYWIDUALNE

online

KLIKNIJ po więcej informacji

KONTAKT

uzdrawianie.silami.natury@gmail.com

kontakt@uzdrawianie-silami-natury.pl

Uzdrawianie siłami natury

Agnieszka Pareto

Lista kategorii tematycznych

Lista artykułów

Wyuczony nawyk pochodzi z przekonania, że ból to jakiś zewnętrzny wróg, przed którym należy się obronić, zaciskając mięśnie. W istocie jest dokładnie odwrotnie. Ból jest naszym przyjacielem i należy się rozluźnić i całkowicie na niego otworzyć.

 

 

 

Świadomość - niczym wódz indiański

W uzdrawianiu siłami natury, czy też inaczej - uwalnianiem energii stłumionych i wypartych emocji, bardzo ważnym aspektem jest nasza świadomość, owocująca koncentracją i skupieniem na tym, co się dzieje w bieżącej chwili. Dlaczego jest to takie ważne? Z całkiem prostego powodu. Skupienie na tym co się dzieje pozwala dostrzec najsubtelniejsze odczucia ciała i ducha, co do których możemy podejmować natychmiastowe decyzje, skutkujące efektywniejszym przebiegiem całego procesu. I, co istotne, zafundować sobie mniejszy dyskomfort w procesie uwalniania stłumionych i wypartych emocji, usiłujących się z nas wydostać, co daje objawy w postaci dolegliwości fizycznych i nierzadko bólu.
 
Co to oznacza w praktyce? Znamy z doświadczenia na przykład ból i dyskomfort ciała pojawiający się w związku z różnymi dolegliwościami, takimi jak choćby migrena, bóle stawów, bóle menstruacyjne czy jakiekolwiek inne rodzaje bólu. W momencie, kiedy zbliża się kolejna fala takiego bólu, pamiętamy zwykle z przeszłości jak nieprzyjemne to było zjawisko i mamy tendencję do “zwijania się” się z bólu, zaciskania mięśni i robienia wszystkiego, co w naszej mocy, aby przeciwstawić się temu, co nadchodzi, w wyuczonej reakcji stawiania oporu tej fali, interpretowanej jako “coś złego”, “coś nieprzyjemnego”, czego za wszelką cenę trzeba uniknąć. Podpowiada nam to rozwiązanie nasz własny umysł, a raczej jego fragment, odwołujący się do nabytej w wyniku warunkowania, wiedzy.
 

Wygrać poprzez poddanie się

Co w takim razie jest bardziej efektywnym sposobem na rozwiązanie tej sytuacji? Otóż - coś, co w pierwszej chwili nie przychodzi zupełnie do głowy w momencie odczuwania strachu przed falą bólu czy dyskomfortu, a co wynika z naszej pierwotnej natury, kierującej się nie nabytą wiedzą, ale świadomością, pierwotnym instynktem, w myśl którego to akurat poddanie, czyli rozluźnienie, zmniejsza napór i powoduje w konsekwencji przepływ. Odruchowo kurczymy się ze strachu i - paradoksalnie - sami komplikujemy sprawę i dokładamy sobie bólu, bo fala napierającej z naszego wnętrza energii, zamiast luźnego ujścia, napotyka na ścianę naszego “zacisku” i uderza w nią bezlitośnie.
 
Nie mamy mocy, żeby ją zatrzymać. Nasze usiłowania wynikają z wiary, że jest to możliwe. Prawda jest zaś taka, że nasz opór (z oczywiście uzasadnionego dla nas, wyuczonego strachu przed bólem) doprowadza do tego, że napierająca energia i tak znajdzie wyjście z naszego ciała, ale - nie mogąc wydostać się tam, gdzie jej najłatwiej, poszuka innej drogi przez ciało i prędzej czy później odczujemy tego konsekwencje.
 
Jak się jednak rozluźnić, kiedy nas boli? Jak pomóc naturze nas wyleczyć, pozwalając na jak najswobodniejszy przepływ?
 

Odszukać źródło wewnętrznego spokoju i wszechwiedzy

Potrzebujemy odwołać się do własnej naturalnej wiedzy i mądrości. Poszukać w głębi siebie odpowiedzi na pytanie co nam pomoże się rozluźnić bez lub z jak najmniejszą ingerencją w ten proces. Czy będzie to środek znieczulający, czy ciepła kąpiel, czy rozluźniający masaż, czy kojący dotyk człowieka czy zwierzęcia, czy akupunkturowe igły czy piękny zapach czy delikatny ucisk bolącego miejsca czy cokolwiek, co będzie współpracowało z falą, która usiłuje przez nas “przejść”.
 

Mechanizm ten sam jak przy robieniu "siusiu"

Poddanie i rozluźnienie jest tym samym, co ma miejsce, kiedy czujemy silne parcie na pęcherz (tyle, że w omawianej sytuacji towarzyszy nam ból czy bolesny dyskomfort). Powstrzymywanie tego naporu w dłuższej perspektywie sprowadzi na nas poważne konsekwencje. Aby uwolnić to, co usiłuje się wydostać, potrzebujemy świadomego zezwolenia, które dokonuje się w naszym umyśle. Oczywiście, jeśli nie mamy problemów z pęcherzem, nie potrzebujemy długiego skupiania i koncentracji, aby dokonał się wypływ jego zawartości. Rzecz dzieje się automatycznie. Kiedy jednak coś w nas zaczyna niedomagać, potrzebujemy na nowo się tego nauczyć lub przypomnieć sobie jak to działa. Mechanizm jest dokładnie ten sam - to tylko uwarunkowanie naszego umysłu nam podpowiada, że “tu jest inaczej” i w tej sytuacji musimy stawiać opór zamiast - jak w przypadku opróżniania pęcherza - poddać się, rozluźnić i puścić - aż fala uwolni się i napięcie ulegnie rozładowaniu.
 

Nie wierzyć na słowo, ale doświadczać samemu

Proponuję poćwiczyć w domowym zaciszu na drobniejszych sytuacjach bólowych, co się dzieje z bólem - jak się zmienia, kiedy rozluźniamy się, a kiedy zaciskamy i spinamy. Czy potrzebujemy go “odcinać” czy też - w momencie poddania i zezwolenia na jego przejście, pojawia się coś przyjemnego, czego się absolutnie w tej sytuacji nie spodziewaliśmy, walcząc dotychczas i nie pozwalając mu się w pełni objawić, ze strachu przed - jak byliśmy przekonani - jeszcze większym bólem?
 
Zastanówmy się czy stawianie oporu w przypadku bólu prowadzi do wygranej? Czyjej wygranej? I co to znaczy - wygranej? Czy wygraną jest odparcie ataku bólu - naszego wroga? Czy wrogiem jest nasza własna uwięziona energia, która próbuje się uwolnić i rozładować, opór przed czym informuje nas bólem? Czy też wrogiem jesteśmy sami dla siebie, nie chcąc do tego dopuścić, bo powstrzymuje nas obawa przed chwilą dyskomfortu, towarzyszącemu temu procesowi? A może to tylko brak wiedzy, że ta chwila lub może więcej niż jedna chwila - jeśli zdecydujemy się przejść przez nią świadomie, otworzy nam bramę do zdrowia i dobrego samopoczucia?
 
 

 

Ze strachu przed bólem kurczymy się, a pomaga coś dokładnie przeciwnego

26 marca 2021
Starość to nie nieuchronność. Wiek to nieuchronność, a ten nie niesie z sobą negatywu, chyba. Negatyw jest w naszym umyśle, a ten można zakwestionować

Powrót na górę strony

Uzdrawianie siłami natury

Agnieszka Pareto